Kiedy popołudniowe promienie słońca wpadały do pokoju Sary obudziła się. Zaskoczona usiadła na łóżku i poprawiła sobie bluzkę.
- Jednak trochę pospałam. - powiedziała przeciągle. Przeciągnęła się i wstała z łóżka... Była leniem, ale jakoś nie chciało jej się leżeć bezczynnie w łóżku. Podeszła do jeszcze nie wypakowanych ubrań, które gniotły się w torbie i wyjęła rurki, sweterek z 3/4 rękawkami i poszła do łazienki. Wzięła dłuuugą kąpiel.
- Saro jesteś!? - krzyknął ktoś za drzwiami. Była to jej mama? Można chyba ją tak nazwać.
- Tak, a co? - odpowiedziała wlewając jeszcze więcej płynu do kąpieli. Po raz pierwszy była tak odprężona.
- Dzisiaj o szesnastej jedziemy na policję. - powiedziała. Sara nie chciała tam jechać, ale i tak prędzej czy później będzie musiała, więc po co to odkładać. O jakiejś czternastej wyszła z wanny, wytarła się i założyła ubrania, które wcześniej przyniosła. Stanęła przed lustrem i związała włosy w kitkę. Miała jakieś dwie godziny do spotkania z policją, więc postanowiła się przejść. Tym razem świat wydawał jej się jakby trochę lepszy. Zimny wiatr wymazał jej parę wspomnień...To dziwne uczucie...Uczucie jakby szczęścia? Było jej tu dobrze, ale nie mogła nikomu zaufać...Bała się, że ktoś ją skrzywdzi, że ludzie nadal są tacy jak ona myśli... Szła dalej, a liście szeleściły pod nią. Zobaczyła ławeczkę. Usiadła tam...Zaczęła myśleć. Wspomnienia znów wracały. Dziewczyna spuściła głowę w dół, a słone łzy powoli spływały po jej buzi. Nagle ktoś do niej podszedł...Ktoś kto sprawiał, że Sara się uśmiechała. Blondynka spojrzała na tego kogoś.
- Sara? - spytała zdziwiona dziewczyna patrząc na Sarę. Blondynka nie wiedziała o co chodzi. Przymrużyła oczy przyglądając się uważnie. Spojrzała na jej oczy... Tak bardzo znajome, wesołe oczy. Wiedziała już kto to był. Wytrzeszczyła oczy.
- Sophie! - krzyknęła Sara podnosząc się. Kiedy miały po 13 lat zaprzyjaźniły się. Tylko Sophie umiała sprawić, że na buzi Sary pojawiał się uśmiech. Rok przyjaźni później blondynka jak zwykle szła do domu Sophie. Dom był zamknięty, więc zajrzała przez okno z nadzieją, że zaraz ujrzy uśmiechniętą Sophie...Niestety zobaczyła tam całkowicie puste pomieszczenie. Sophie...Ona zostawiła Sarę...Zostawiła ją samą bez słowa, bez pożegnania...Tak po prostu. Sara nadal patrzyła w jej oczy. Dostrzegła tam tęsknotę. Teraz Sophie wyglądała inaczej. Zamiast pięknych kasztanowych włosów teraz były one niebiesko-zielone. Zazwyczaj była niska, a teraz była wyższa od Sary. Ubrana była na czarno...To też do niej nie pasowało...Zazwyczaj ubierała się kolorowo... Wyglądała tak.
Jej oczy jednak były takie same...Jak czarne węgielki.
- Tęskniłam. - powiedziała z uśmiechem i łzami w oczach chcąc się przytulić. Blondynka bardzo się chciała do niej przytulić, jednak jej zasady tego zabraniały.
- Odwal się! - powiedziała Sara odpychając lekko Sophie i kierując się w stronę domu. Czarnooka szybko ją dogoniła.
- Sara ja cię przepraszam, że cię zostawiłam, ale nie miałam wyboru...Rodzice tak zadecydowali. - powiedziała szybko. Blondynka jednak nadal szła niewzruszona przed siebie.
- Saro proszę wybacz mi. - mówiła, jednak ta nadal szła.
- Saro! - krzyknęła Sophie będąc już trochę w tyle. Niebieskooka zatrzymała się...Chciała iść dalej, ale coś jej na to nie pozwalało.
- Słuchaj chciałam się pożegnać, ale nie mogłam...Mama mi zabroniła! - mówiła Sophie.
- Nie obchodzi mnie to! - krzyknęła Sara. Złość znów wróciła. Blondynka coraz bardziej się oddalała.
- Jutro o tej samej godzinie w tym miejscu! - krzyknęła jeszcze czarnooka po czym dała sobie spokój. Niebieskooka wróciła do domu. Wszystko w niej buzowało. Trzasnęła drzwiami kiedy weszła do domu. Była godzina 15 00... Trzeba zacząć się szykować. Pomyślała Sara i poszła do siebie na górę. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że w domu jest strasznie cicho...Mimo tego, że mieszkała tu dopiero jedną noc to wiedziała, że nie powinno tak być...Zaraz przecież Remik pojechał do tego miasteczka...Wiki pewnie też. Dziewczyna weszła do pokoju Remka i rozejrzała się.
- Jestem jego siostrą, więc chyba mogę tu się rozejrzeć... - powiedziała do siebie. Zaczęła wszystko oglądać i dotykać. Kiedy poruszyła myszką kompa zobaczyła jakiś filmik, który chyba jeszcze do końca nie był zmontowany. Sara odtworzyła go.
- Boże z jakim ja debilem mieszkam. - powiedziała do siebie mimo tego, że film jej się podobał. W końcu kiedy było za dziesięć 16 00 zeszła na dół i razem z mamą i tatą pojechała do tej głupiej policji...
-------------------------------------
Cóż nowa postać :D
Szkoda, że tak krótko, ale rozdział świetny :) ciekawe co się stało z tą Sarą. Więcej chłopaków!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział i czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuń