Biegła przed siebie...Wiedziała, że wszyscy będą ją gonić, dlatego skręciła w boczną uliczkę i zaczęła biec lasem zbaczając z dróżki i zagłębiając się w drzewa...Nie mogli jej widzieć...tu nikt jej nie znajdzie, jednak na wszelki wypadek wspięła się na drzewo i została na grubej gałęzi....Wspięła się bardzo wysoko i tak szczerze to nie miała pojęcia jak stąd zejść....najgorsze było to, że miała lęk wysokości.
- Idiotka. - powiedziała do siebie. Zaczęła się wiercić chcąc opracować bezpieczną trasę do zejścia i wtedy usłyszała trzask...Trzask drewna...Trzask tej gałęzi, na której siedziała. Czuła, że niedługo gałąź się załamie. Serce podeszło jej do gardła, a z oczu leciało coraz więcej łez. Znów usłyszała trzask.
- AAAA! - zaczęła krzyczeć. Gałąź się nie załamała...Na szczęście. Sara siedziała na niej okrakiem nie wiedząc co zrobić. Słyszała, że w drewnie cały czas coś trzeszczy.
- Sara gdzie jesteś?!! - ledwo to usłyszała, ale jednak!! Być może jej przyjaciele usłyszą ją!!
- Kuźwa skąd mam to wiedzieć!!! Jestem na jakimś drzewie i zaraz spadnę!! - odkrzyknęła coraz bardziej się bojąc. Była blisko załamania nerwowego. Gałąź załamała się..
- AAA!! - krzyknęła Sara spadając, jednak udało jej się złapać, którejś gałęzi. Była w strasznym szoku, jednak jak najmocniej trzymała się chropowatego drewna...jednak i tak w końcu spadnie.
- Sari!! - krzyczał ktoś. Rozpoznała, że był to głos Dezyderego i że był gdzieś blisko.
- Tutaj!! - krzyknęła jak najgłośniej potrafiła. Ręce strasznie zaczęły ją boleć. Nagle zobaczyła pod sobą Dezego.
- Boże Sari!! Trzymaj się już po ciebie idę! - krzyknął zrzucając z ramion plecak na ziemię i podbiegając do drzewa.
- Nie wytrzymam. - powiedziała blondynka.
- Wytrzymaj, proszę cię...Jeśli się puścisz to gałęzie porozcinają ci skórę... - powiedział wysilając się na spokojny ton. Miał rację..Sara już miała rozciętą skórę w niektórych miejscach, ale gdyby się puściła byłoby jeszcze gorzej. Dezy był tuż pod nią.
- Puść się! Ja cię złapię! - powiedział, jednak dziewczyna za bardzo się bała.
- A co jeśli nie złapiesz? - spytała dziewczyna pełna obaw.
- Obiecuję, że cię złapię...Nie mogę wejść tam do ciebie, bo ta gałąź się złamie i oboje spadniemy. - powiedział spokojnym tonem. Dziewczyna ufała mu i puściła się.
- AAA! - krzyczała, jednak po chwili było po wszystkim. Chłopak trzymając ją zszedł z drzewa. Kiedy byli na dole Sara przywarła do chłopaka i zaczęła płakać...Słyszała jak jego serce szybko bije...
- Już dobrze...Jesteś na dole...Jesteś bezpieczna. - szeptał jej do ucha.
- Chodź...Odnajdziemy resztę i wrócimy do domu opatrzyć ci rany. - szepnął po dłuższej chwili. Niebieskooka już się uspokoiła, mimo to Dezy i tak wziął ją na ręce.
- Puść mnie! Mam nogi i sobie poradzę. - powiedziała...Nie chciała mu pokazywać, że jest słaba.
- Nigdy cię nie puszczę...Księżniczko. - odpowiedział...Praktyczne przez całą drogę się kłócili o to żeby ją puścił, ale nie zrobił tego...Była niesiona do końca i szczerze to było dla niej wygodne. Byli już w domu Sary i dopiero teraz chłopak przypomniał sobie o Sophie, Remku i Michale, którzy szukali Sary w lesie...Szybko wysłał im SMS'a, że Sara jest w domu.
- Obiecujesz, że już zawsze będziemy przyjaciółmi? - spytała blondynka...Może i czuła coś do niego, ale on był z Sophie, a ona nie miała zamiaru im tego psuć.
- Nie mogę tego obiecać. - powiedział po dłuższej chwili. Sarę to bardzo zdziwiło ale nie zdążyła się zapytać o co chodzi, bo do domu wparowali Remek, Sophie i Mulciak.
gh
sobota, 26 września 2015
czwartek, 17 września 2015
Rozdział 8 Uczucie, Motylki, Ból....
Po tym jak Sara wyładowała swoje emocje na biednej, niewinnej poduszce zeszła na dół na kolację. Usiadła przy stole i zaczęła jeść tosty posmarowane dżemem...Były chrupiące takie jak lubiła..
- Wiki kochanie zawołaj Remika. - powiedziała kobieta siadając przy stole. Wiki wstała od stołu, podeszła do schodów i zaczerpnęła dużo powietrza.
- Remek!!! Kolacja!!! - wydarła się, po czym wróciła do stołu. Remek również przyszedł, ale wziął tylko swój talerz i wrócił na górę.
- Remka nie ma...Opowiadaj o co chodzi z Dezym? - spytała i wzięła gryza tosta.
- Co ci do tego?! - krzyknęła Sara...To ją bolało, bo nawet jeśli coś do niego czuła, to nie mogli być razem, w końcu on jest z jej najlepszą przyjaciółką..
- Oj no nie bądź taka...Wygadaj się to ci pomoże, a ja obiecuję, że nic nikomu nie powiem. - zachęcała Wiki.
- No dobra powiem. - powiedziała Sara udając, że się poddaję. Podeszła do Wiki i przybliżyła usta do jej ucha.
- Oprócz przyjaźni nic nas nie łączy!!! - wydarła jej się do ucha, aż Wiktoria krzyknęła cicho. Kiedy Sara zjadła kanapkę szybko poszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Była wyczerpana emocjonalnie, dlatego dosyć szybko usnęła.Obudziła się dość wcześnie, bo o 7 00, a to dlatego, bo do pokoju wszedł Remek.
- Czego ty chcesz? - spytała zaspana.
- Moi rodzice zapisali cię do mojej szkoły...Będziesz co prawda w innej klasie, ale nie martw się...Oprowadzę cię! Michał i Dezy też tam chodzą. - powiedział rzucając w Sarę plecakiem Nike(lokowanie produktu XD).
- Co?! A książki? - spytała wstając z łóżka.
- Książki masz załatwione! Nauczyciele powiedzieli, że nie będziesz musiała pisać testów, które były i wszystkich lekcji. - powiedział z uśmiechem. Blondynka ziewnęła.
- Muszę iść? - spytała.
- Tag! - krzyknął wybiegając z jej pokoju.
- Idiota! - krzyknęła jeszcze i zaczęła się ubierać. Nie cieszyła się z tego, że idzie do szkoły...Wkrótce była już w drodze do niej z swoim bratem, potem przyłączyli się Michał, Dezy i Sophie...Sara patrzyła na swoje stopy myśląc o głupotach:
Szkoda, że Dezy jest z Sophie...
Czy ja jestem zazdrosna?
Muszę iść do psychologa!
- Sara co jest? - spytał Michał zostając trochę z tyłu, by iść równo z blondynkę.
- Nic. - odpowiedziała odrywając wzrok od ziemi równocześnie wkładając dłonie do kieszeni dresów.
- Powiedz. - nalegał, a dziewczyna się poddała...Mulciak był strasznie przekonujący...Nikt nie umiał odmówić temu gimbusowi...
- A więc zaczynam myśleć o głupich zupełnie bezsensownych rzeczach. Nie wiem co się ze mną dzieję...Ja chyba jestem chora. - powiedziała szczerze patrząc na Remika z Dezym i Sophie...
- Wiem na co chorujesz. - odparł śmiejąc się pod nosem. Ona walnęła go w ramię.
- Na co choruję i co w tym takiego śmiesznego? - spytała ze spokojem w oczach...Zaraz kiedy ona była w takich sytuacjach spokojna!?
- Śmieszne jest to, że jeszcze nie wiesz na co chorujesz. - powiedział ze śmiechem.
- Jesteś idiotą...Na co choruję? - powiedziała nie zwalniając kroku. Nagle się poślizgnęła na błocie i gdyby nie Multi byłaby cała brudna. Multi zaczął się śmiać.Kiedy się uspokoił raczył wreszcie odpowiedzieć jej na pytanie.
- Chorujesz na miłość. - odpowiedział szczerząc się.
- Chyba ci się coś w dupie poprzewracało!! - krzyknęła okłamując samą siebie.
- Mówię poważnie. - powiedział, a Sara się roześmiała...Michał mówił poważnie?!
- Ej no poważnie! - krzyknął udając focha.
- No dobra i tak cię nie słucham. Berek! - krzyknęła i popchnęła Michała tak mocno, że o upadł w błoto. Sara zaczęła uciekać wyprzedzając jej brata i parę.
- Uciekać !! Multi jest berkiem!! - krzyknęła i zaczęła się zabawa.
- A teraz same dziewczyny są berkami!! - zaproponował zdenerwowany Michał, ponieważ nadal był berkiem. Wszyscy się zgodzili. Sara dogoniła Dezego i popchnęła go. Tak zamiast dotknąć lekko ramienia i powiedzieć "berek" oni popychali się wywalając w błoto. Czułek złapał ją za dłoń, przez co ona upadła na niego. Patrzyła mu w oczy, a on jej...Coś się stało...Niewidzialna iskierka między nimi się pojawiła...Sara nie wiedziała co się z nią działo...Chciała się podnieść i bawić dalej, ale coś jej nie pozwalało. Po chwili poczuła piękny zapach perfum...Mogła by go wąchać codziennie.
- Możesz ze mnie zejść? - spytał nieco zawstydzony chłopak. Dopiero wtedy blondynka obudziła się z transu.
- Co? A tak! Już! - powiedziała i szybko z niego zeszła wywalając się jeszcze na błoto. Chłopak wstał i jej pomógł podając rękę. I znów zaczęli patrzyć sobie w oczy. Dziewczyna czuła, że jego wypalają jej dziurę w sercu...
- Hahaha!!! Chłopaki przegrali!! - krzyknęła Sophie podbiegając do nich tym samym wyrywając z gapienia się na siebie. Postanowili zrobić sobie wolne od szkoły, bo byli cali upaćkani w błocie. W drodze powrotnej Sara znów szła z tyłu. Co chwila spoglądał na nią Dezydery z tępym uśmiechem. Ona również ukradkiem spoglądała na niego nawet nie zauważając kiedy koło niej pojawił się Michał.
- A nie mówiłem! Zakochałaś się! - krzyknął głośno.
- Zamknij się!! - uciszyła go, ale i tak wszyscy usłyszeli i zaczęli obsypywać ją pytaniami z wyjątkiem Dezego...On szedł cicho słuchając rozmowy.
- Kim jest ten szczęściarz? - spytał Remik.
- W nikim się nie zakochałam jasne?! - krzyknęła i pobiegła przed siebie płacząc...Znów to samo!! Znów to głupie uczucie!!!! Znów te cholerne motylki w brzuchu!!! Znów ten ból!!!
- Wiki kochanie zawołaj Remika. - powiedziała kobieta siadając przy stole. Wiki wstała od stołu, podeszła do schodów i zaczerpnęła dużo powietrza.
- Remek!!! Kolacja!!! - wydarła się, po czym wróciła do stołu. Remek również przyszedł, ale wziął tylko swój talerz i wrócił na górę.
- Remka nie ma...Opowiadaj o co chodzi z Dezym? - spytała i wzięła gryza tosta.
- Co ci do tego?! - krzyknęła Sara...To ją bolało, bo nawet jeśli coś do niego czuła, to nie mogli być razem, w końcu on jest z jej najlepszą przyjaciółką..
- Oj no nie bądź taka...Wygadaj się to ci pomoże, a ja obiecuję, że nic nikomu nie powiem. - zachęcała Wiki.
- No dobra powiem. - powiedziała Sara udając, że się poddaję. Podeszła do Wiki i przybliżyła usta do jej ucha.
- Oprócz przyjaźni nic nas nie łączy!!! - wydarła jej się do ucha, aż Wiktoria krzyknęła cicho. Kiedy Sara zjadła kanapkę szybko poszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Była wyczerpana emocjonalnie, dlatego dosyć szybko usnęła.Obudziła się dość wcześnie, bo o 7 00, a to dlatego, bo do pokoju wszedł Remek.
- Czego ty chcesz? - spytała zaspana.
- Moi rodzice zapisali cię do mojej szkoły...Będziesz co prawda w innej klasie, ale nie martw się...Oprowadzę cię! Michał i Dezy też tam chodzą. - powiedział rzucając w Sarę plecakiem Nike(lokowanie produktu XD).
- Co?! A książki? - spytała wstając z łóżka.
- Książki masz załatwione! Nauczyciele powiedzieli, że nie będziesz musiała pisać testów, które były i wszystkich lekcji. - powiedział z uśmiechem. Blondynka ziewnęła.
- Muszę iść? - spytała.
- Tag! - krzyknął wybiegając z jej pokoju.
- Idiota! - krzyknęła jeszcze i zaczęła się ubierać. Nie cieszyła się z tego, że idzie do szkoły...Wkrótce była już w drodze do niej z swoim bratem, potem przyłączyli się Michał, Dezy i Sophie...Sara patrzyła na swoje stopy myśląc o głupotach:
Szkoda, że Dezy jest z Sophie...
Czy ja jestem zazdrosna?
Muszę iść do psychologa!
- Sara co jest? - spytał Michał zostając trochę z tyłu, by iść równo z blondynkę.
- Nic. - odpowiedziała odrywając wzrok od ziemi równocześnie wkładając dłonie do kieszeni dresów.
- Powiedz. - nalegał, a dziewczyna się poddała...Mulciak był strasznie przekonujący...Nikt nie umiał odmówić temu gimbusowi...
- A więc zaczynam myśleć o głupich zupełnie bezsensownych rzeczach. Nie wiem co się ze mną dzieję...Ja chyba jestem chora. - powiedziała szczerze patrząc na Remika z Dezym i Sophie...
- Wiem na co chorujesz. - odparł śmiejąc się pod nosem. Ona walnęła go w ramię.
- Na co choruję i co w tym takiego śmiesznego? - spytała ze spokojem w oczach...Zaraz kiedy ona była w takich sytuacjach spokojna!?
- Śmieszne jest to, że jeszcze nie wiesz na co chorujesz. - powiedział ze śmiechem.
- Jesteś idiotą...Na co choruję? - powiedziała nie zwalniając kroku. Nagle się poślizgnęła na błocie i gdyby nie Multi byłaby cała brudna. Multi zaczął się śmiać.Kiedy się uspokoił raczył wreszcie odpowiedzieć jej na pytanie.
- Chorujesz na miłość. - odpowiedział szczerząc się.
- Chyba ci się coś w dupie poprzewracało!! - krzyknęła okłamując samą siebie.
- Mówię poważnie. - powiedział, a Sara się roześmiała...Michał mówił poważnie?!
- Ej no poważnie! - krzyknął udając focha.
- No dobra i tak cię nie słucham. Berek! - krzyknęła i popchnęła Michała tak mocno, że o upadł w błoto. Sara zaczęła uciekać wyprzedzając jej brata i parę.
- Uciekać !! Multi jest berkiem!! - krzyknęła i zaczęła się zabawa.
- A teraz same dziewczyny są berkami!! - zaproponował zdenerwowany Michał, ponieważ nadal był berkiem. Wszyscy się zgodzili. Sara dogoniła Dezego i popchnęła go. Tak zamiast dotknąć lekko ramienia i powiedzieć "berek" oni popychali się wywalając w błoto. Czułek złapał ją za dłoń, przez co ona upadła na niego. Patrzyła mu w oczy, a on jej...Coś się stało...Niewidzialna iskierka między nimi się pojawiła...Sara nie wiedziała co się z nią działo...Chciała się podnieść i bawić dalej, ale coś jej nie pozwalało. Po chwili poczuła piękny zapach perfum...Mogła by go wąchać codziennie.
- Możesz ze mnie zejść? - spytał nieco zawstydzony chłopak. Dopiero wtedy blondynka obudziła się z transu.
- Co? A tak! Już! - powiedziała i szybko z niego zeszła wywalając się jeszcze na błoto. Chłopak wstał i jej pomógł podając rękę. I znów zaczęli patrzyć sobie w oczy. Dziewczyna czuła, że jego wypalają jej dziurę w sercu...
- Hahaha!!! Chłopaki przegrali!! - krzyknęła Sophie podbiegając do nich tym samym wyrywając z gapienia się na siebie. Postanowili zrobić sobie wolne od szkoły, bo byli cali upaćkani w błocie. W drodze powrotnej Sara znów szła z tyłu. Co chwila spoglądał na nią Dezydery z tępym uśmiechem. Ona również ukradkiem spoglądała na niego nawet nie zauważając kiedy koło niej pojawił się Michał.
- A nie mówiłem! Zakochałaś się! - krzyknął głośno.
- Zamknij się!! - uciszyła go, ale i tak wszyscy usłyszeli i zaczęli obsypywać ją pytaniami z wyjątkiem Dezego...On szedł cicho słuchając rozmowy.
- Kim jest ten szczęściarz? - spytał Remik.
- W nikim się nie zakochałam jasne?! - krzyknęła i pobiegła przed siebie płacząc...Znów to samo!! Znów to głupie uczucie!!!! Znów te cholerne motylki w brzuchu!!! Znów ten ból!!!
wtorek, 8 września 2015
Rozdział 7 O czym ja myślę?!
Usiadła na ławce, na tej samej gdzie siedziała kiedy Sophie do niej podeszła. Zaczęła wspominać...
- Cześć. - powiedział ktoś i usiadł obok Sary.
- Czego chcesz? - spytała blondynka patrząc na wprost. I znów ten sam widok...Liście, wszędzie liście i błoto!
- Chcę porozmawiać. - powiedziała dziewczyna o niebieskich włosach...O czym chciała rozmawiać? O wspomnieniach ? Jak to było kiedyś? Jak zostawiła Sarę samą? Niebieskooka najchętniej by stąd uciekła, ale została, coś ją do tego zmusiło...
- O czym? - spytała zniecierpliwiona dziewczyna nadal patrząc przed siebie, bała się spojrzeć na Sophie, bała się, że znów się zaprzyjaźnią, a ona znów ją zrani tak jak kiedyś...
- No wiesz o nas...Chcę żeby było tak jak kiedyś. - powiedziała Sophie patrząc z iskierkami w oczach na Sarę i łapiąc ją za dłonie. Blondynka odwróciła się w jej stronę, jednak patrzyła w dół.
- Chcę nadrobić ten stracony czas. - dodała, Sara nie wytrzymała i spojrzała w jej oczy pełne czułości.
- Wybaczysz mi? - spytała ciemnooka. Sara nie odpowiadając przytuliła ją mocno zaczynając płakać.
- Czemu mnie wtedy zostawiłaś! Czemu!? - łkała niebieskooka.
- Przepraszam. - powiedziała szybko Sophie głaszcząc ją po włosach...Sara tak na prawdę wybaczyła jej już dawno, nie umiała być na nią zła.
- Słuchaj zapraszam cię do siebie, poznasz mojego chłopaka i w ogóle. - szczerze to blondynka dałaby wszystko, żeby być teraz sama, ale zgodziła się, może towarzystwo dawnej przyjaciółki dobrze jej zrobi. Poszła, więc za Sophie. Szły w ciszy, nie potrzebne były słowa. Po 10 minutach drogi doszły do niezbyt wielkiego domu.
- Zapraszam. - powiedziała uśmiechnięta Sophie i otworzyła drzwi przed blondynką. Weszły do środka i od razu poszły na górę. Weszły do fioletowo - szarego pokoju. Sara usiadła na łóżku.
- To ja wyślę SMS'a do mojego chłopaka żeby przyszedł i nam potowarzyszył, może to nie jest twój typ przyjaciela, ale z pewnością go polubisz. - powiedziała z bananem na twarzy.
- Ok. - odpowiedziała Sara rozglądając się po pokoju.
- To jak tutaj trafiłaś? - spytała Sophie przysuwając się do Sary. Sara bała się tej rozmowy, chociaż nie wiedziała dlaczego...Być może dlatego, bo trudno jej o tym mówić...
- A więc okazało się, że moja mama była na imprezie i wtedy zaszła w ciążę z jakimś obcym kolesiem. Urodził się chłopczyk, nie mogła na niego patrzyć, bo to nie było dziecko jej męża, więc oddała je prawnemu ojcowi...Ten ojciec znalazł se dziewczynę i wiesz...Powstała kochająca się rodzina... - przerwała na chwilę...Kochająca się rodzina...Sara wiedziała, że teraz też taką ma i zrobiło jej się ciepło na sercu...Kontynuowała dalej.
- Potem u mamy wykryto raka, jednak ona nikomu tego nie powiedziała... - mówiła, jednak Sophie jej przerwała.
- Ale skoro nikomu nie mówiła to skąd wiedziałaś? - spytała.
- Poczekaj. Wszystko po kolei...A więc kiedy mnie rodziła umarła... - mówiła, nigdy się tak przed nikim nie otworzyła, nawet Sophie nie wiedziała o jej przeszłości, aż do teraz.
- Tata obwiniał mnie o to i krzywdził mnie...Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie...Wtedy w łazience znalazłam liścik od mama, w którym napisała, że mam brata i ogólnie wszystko mi powiedziała... - zakończyła Sara ze łzami w oczach, które powstrzymywała.
- O boże! - krzyknęła Sophie i przytuliła mocno Sarę.
- Musiało ci być bardzo ciężko...Czemu mi wcześniej tego nie powiedziałaś? - spytała, jednak nie oczekiwała odpowiedzi.
- Cześć już jestem...To gdzie ta twoja przyjaciółka? - do pokoju wparował chłopak Sophie. Sara oderwała się od przyjaciółki kiedy usłyszała jego głos. Szybko wstała i popatrzyła na osobę stojącą w progu. Kiedy zwrócił na nią uwagę zatkało go, a w jego oku można dostrzec było iskierkę tak samo zadziało się u Sary.
- Dezy? - spytała nie potrzebnie wiedząc, że to nikt inny jak on.
- Sara! - krzyknął i ją przytulił co wydawało jej się miłe, jednak nie trwało to długo...
- To wy się znacie? - spytał Dezy nie dowierzając, a Sophie stała z wytrzeszczonymi oczami. Kiedy wszyscy sobie już wszystko wyjaśnili postanowili się gdzieś przejść, prócz Sophie...Ona miała akurat zajęcia z gitary...Dezy i Sara szli tym samym tempem ze spuszczonymi głowami i rękami schowanymi w kieszeń...Zachowywali się identycznie, ale charaktery mieli inne... " Może to nie jest twój typ na przyjaciela..Sophie się pomyliła, bardzo go lubię..." pomyślała Sara rumieniąc się. O czym ona myśli !! Natychmiast się opanowała.
- Jak ci się układa z Sophie? - spytała niby od niechcenia, ale jednak interesowało ją to.
- Szczerze? Nie wiem...Pokochałem ją, bo była taka niezależna i jakby to powiedzieć...Taka buntownicza i umiała postawić na swoim...Za te cechy ją pokochałem, jednak kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić ona się zmieniła...Wygasły w niej te cechy, które mi się podobały... - powiedział...Sara jakoś poczuła się lepiej...Ale dlaczego? Dlatego, że mu się nie układa z jej najlepszą przyjaciółką?
- A ty miałaś kiedyś chłopaka? - spytał Dezy zaczynając nowy temat.
- Odwal się...Nie musisz o wszystkim wiedzieć. - odpysknęła Sara...Nie chciała żeby ktoś wiedział o jej niepowodzeń miłosnych a tym bardziej płeć przeciwna...
- Okey przepraszam...Masz rację nie muszę o wszystkim wiedzieć. - powiedział szybko Dezy nie chcąc się kłócić i tak dotarli do jej domu...
- No to do zobaczenia. - powiedział chłopak i już miał iść, ale Sara mocno go przytuliła... Cały czas czuła wstręt do chłopaków, lecz teraz przełamała się. Z początku blondyn był zdziwiony, jednak po chwili odwzajemnił przytulasa.
- Cześć. - powiedziała Sara i uwolniła się z objęć Dezego, po czym poszła do domu. Gdy tylko otworzyła drzwi pojawiła się Wiki, a zaraz potem Remik.
- Co się stało między tobą, a Dezym? - spytała Wiktoria.
- Lubicie się prawda? - spytał Remi i zaczęli obsypywać ją głupimi pytaniami. W końcu nie wytrzymała i walnęła Remka w ramię bardzo mocno, a Wiki uciszyła swoim pięknym językiem.
- Kurwa co do cholery?! Przestańcie pytać się o takie głupie rzeczy! Po pierwsze pomiędzy Dezym a mną jest przyjaźń, a po drugie on ma kurwa dziewczynę, która okazała się być moją starą przyjaciółką!! - wykrzyczała wszystko patrząc ze wściekłością na rodzeństwo.
- A ten przytulasek to co? Mnie nie przytulasz. - powiedział z uśmiechem. Sara dobrze wiedziała, że chciał ją wkurzyć....
- Debilu jak cię przytulę to wszystkie flaki z ciebie wyjdą!! - krzyknęła i pobiegła na górę, a Remek odprowadził ją wzrokiem. Sara walnęła się na łóżko i zaczęła myśleć...Czy ją i Dezego coś łączy? Na pewno łączy ich przyjaźń, ale czy coś więcej? Sara szybko się zakochiwała i wiedziała jak to jest być odrzuconym, jednak teraz uczucie miłości było inne...Takie ciepłe i nie męczące jak kiedyś...
- O czym ja myślę?! - krzyknęła zdenerwowana i podniosła się z łóżka. Wzięła poduszkę i zamachnęła się rzucając nią o ścianę.
- A masz cholerna poduszko! - wydarła się by wyładować emocje...
----------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami...
- Cześć. - powiedział ktoś i usiadł obok Sary.
- Czego chcesz? - spytała blondynka patrząc na wprost. I znów ten sam widok...Liście, wszędzie liście i błoto!
- Chcę porozmawiać. - powiedziała dziewczyna o niebieskich włosach...O czym chciała rozmawiać? O wspomnieniach ? Jak to było kiedyś? Jak zostawiła Sarę samą? Niebieskooka najchętniej by stąd uciekła, ale została, coś ją do tego zmusiło...
- O czym? - spytała zniecierpliwiona dziewczyna nadal patrząc przed siebie, bała się spojrzeć na Sophie, bała się, że znów się zaprzyjaźnią, a ona znów ją zrani tak jak kiedyś...
- No wiesz o nas...Chcę żeby było tak jak kiedyś. - powiedziała Sophie patrząc z iskierkami w oczach na Sarę i łapiąc ją za dłonie. Blondynka odwróciła się w jej stronę, jednak patrzyła w dół.
- Chcę nadrobić ten stracony czas. - dodała, Sara nie wytrzymała i spojrzała w jej oczy pełne czułości.
- Wybaczysz mi? - spytała ciemnooka. Sara nie odpowiadając przytuliła ją mocno zaczynając płakać.
- Czemu mnie wtedy zostawiłaś! Czemu!? - łkała niebieskooka.
- Przepraszam. - powiedziała szybko Sophie głaszcząc ją po włosach...Sara tak na prawdę wybaczyła jej już dawno, nie umiała być na nią zła.
- Słuchaj zapraszam cię do siebie, poznasz mojego chłopaka i w ogóle. - szczerze to blondynka dałaby wszystko, żeby być teraz sama, ale zgodziła się, może towarzystwo dawnej przyjaciółki dobrze jej zrobi. Poszła, więc za Sophie. Szły w ciszy, nie potrzebne były słowa. Po 10 minutach drogi doszły do niezbyt wielkiego domu.
- Zapraszam. - powiedziała uśmiechnięta Sophie i otworzyła drzwi przed blondynką. Weszły do środka i od razu poszły na górę. Weszły do fioletowo - szarego pokoju. Sara usiadła na łóżku.
- To ja wyślę SMS'a do mojego chłopaka żeby przyszedł i nam potowarzyszył, może to nie jest twój typ przyjaciela, ale z pewnością go polubisz. - powiedziała z bananem na twarzy.
- Ok. - odpowiedziała Sara rozglądając się po pokoju.
- To jak tutaj trafiłaś? - spytała Sophie przysuwając się do Sary. Sara bała się tej rozmowy, chociaż nie wiedziała dlaczego...Być może dlatego, bo trudno jej o tym mówić...
- A więc okazało się, że moja mama była na imprezie i wtedy zaszła w ciążę z jakimś obcym kolesiem. Urodził się chłopczyk, nie mogła na niego patrzyć, bo to nie było dziecko jej męża, więc oddała je prawnemu ojcowi...Ten ojciec znalazł se dziewczynę i wiesz...Powstała kochająca się rodzina... - przerwała na chwilę...Kochająca się rodzina...Sara wiedziała, że teraz też taką ma i zrobiło jej się ciepło na sercu...Kontynuowała dalej.
- Potem u mamy wykryto raka, jednak ona nikomu tego nie powiedziała... - mówiła, jednak Sophie jej przerwała.
- Ale skoro nikomu nie mówiła to skąd wiedziałaś? - spytała.
- Poczekaj. Wszystko po kolei...A więc kiedy mnie rodziła umarła... - mówiła, nigdy się tak przed nikim nie otworzyła, nawet Sophie nie wiedziała o jej przeszłości, aż do teraz.
- Tata obwiniał mnie o to i krzywdził mnie...Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie...Wtedy w łazience znalazłam liścik od mama, w którym napisała, że mam brata i ogólnie wszystko mi powiedziała... - zakończyła Sara ze łzami w oczach, które powstrzymywała.
- O boże! - krzyknęła Sophie i przytuliła mocno Sarę.
- Musiało ci być bardzo ciężko...Czemu mi wcześniej tego nie powiedziałaś? - spytała, jednak nie oczekiwała odpowiedzi.
- Cześć już jestem...To gdzie ta twoja przyjaciółka? - do pokoju wparował chłopak Sophie. Sara oderwała się od przyjaciółki kiedy usłyszała jego głos. Szybko wstała i popatrzyła na osobę stojącą w progu. Kiedy zwrócił na nią uwagę zatkało go, a w jego oku można dostrzec było iskierkę tak samo zadziało się u Sary.
- Dezy? - spytała nie potrzebnie wiedząc, że to nikt inny jak on.
- Sara! - krzyknął i ją przytulił co wydawało jej się miłe, jednak nie trwało to długo...
- To wy się znacie? - spytał Dezy nie dowierzając, a Sophie stała z wytrzeszczonymi oczami. Kiedy wszyscy sobie już wszystko wyjaśnili postanowili się gdzieś przejść, prócz Sophie...Ona miała akurat zajęcia z gitary...Dezy i Sara szli tym samym tempem ze spuszczonymi głowami i rękami schowanymi w kieszeń...Zachowywali się identycznie, ale charaktery mieli inne... " Może to nie jest twój typ na przyjaciela..Sophie się pomyliła, bardzo go lubię..." pomyślała Sara rumieniąc się. O czym ona myśli !! Natychmiast się opanowała.
- Jak ci się układa z Sophie? - spytała niby od niechcenia, ale jednak interesowało ją to.
- Szczerze? Nie wiem...Pokochałem ją, bo była taka niezależna i jakby to powiedzieć...Taka buntownicza i umiała postawić na swoim...Za te cechy ją pokochałem, jednak kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić ona się zmieniła...Wygasły w niej te cechy, które mi się podobały... - powiedział...Sara jakoś poczuła się lepiej...Ale dlaczego? Dlatego, że mu się nie układa z jej najlepszą przyjaciółką?
- A ty miałaś kiedyś chłopaka? - spytał Dezy zaczynając nowy temat.
- Odwal się...Nie musisz o wszystkim wiedzieć. - odpysknęła Sara...Nie chciała żeby ktoś wiedział o jej niepowodzeń miłosnych a tym bardziej płeć przeciwna...
- Okey przepraszam...Masz rację nie muszę o wszystkim wiedzieć. - powiedział szybko Dezy nie chcąc się kłócić i tak dotarli do jej domu...
- No to do zobaczenia. - powiedział chłopak i już miał iść, ale Sara mocno go przytuliła... Cały czas czuła wstręt do chłopaków, lecz teraz przełamała się. Z początku blondyn był zdziwiony, jednak po chwili odwzajemnił przytulasa.
- Cześć. - powiedziała Sara i uwolniła się z objęć Dezego, po czym poszła do domu. Gdy tylko otworzyła drzwi pojawiła się Wiki, a zaraz potem Remik.
- Co się stało między tobą, a Dezym? - spytała Wiktoria.
- Lubicie się prawda? - spytał Remi i zaczęli obsypywać ją głupimi pytaniami. W końcu nie wytrzymała i walnęła Remka w ramię bardzo mocno, a Wiki uciszyła swoim pięknym językiem.
- Kurwa co do cholery?! Przestańcie pytać się o takie głupie rzeczy! Po pierwsze pomiędzy Dezym a mną jest przyjaźń, a po drugie on ma kurwa dziewczynę, która okazała się być moją starą przyjaciółką!! - wykrzyczała wszystko patrząc ze wściekłością na rodzeństwo.
- A ten przytulasek to co? Mnie nie przytulasz. - powiedział z uśmiechem. Sara dobrze wiedziała, że chciał ją wkurzyć....
- Debilu jak cię przytulę to wszystkie flaki z ciebie wyjdą!! - krzyknęła i pobiegła na górę, a Remek odprowadził ją wzrokiem. Sara walnęła się na łóżko i zaczęła myśleć...Czy ją i Dezego coś łączy? Na pewno łączy ich przyjaźń, ale czy coś więcej? Sara szybko się zakochiwała i wiedziała jak to jest być odrzuconym, jednak teraz uczucie miłości było inne...Takie ciepłe i nie męczące jak kiedyś...
- O czym ja myślę?! - krzyknęła zdenerwowana i podniosła się z łóżka. Wzięła poduszkę i zamachnęła się rzucając nią o ścianę.
- A masz cholerna poduszko! - wydarła się by wyładować emocje...
----------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami...
wtorek, 1 września 2015
Rozdział 6 Przyjaźń
Kiedy Remek wyszedł z łazienki miał już trochę dosyć tego towarzystwa.
- Dobra chłopaki i Saro...Ja muszę już iść spać...W końcu jutro do szkoły. - powiedział Remi...W sumie to i tak nie miał zamiaru iść do szkoły, rzadko kiedy tam chodził, no chyba, że była jakaś klasówka, albo coś takiego.
- No dobra. - powiedział Dezy i wszyscy wyszli z pokoju, jednak blondynka nie miała zamiaru iść i sama siedzieć w swoim pokoju nie mogąc zasnąć, a poza tym bardzo polubiła Dezego i Michała.
- Ej przenosimy impre do mnie? - spytała, a oni oczywiście się zgodzili. Wszyscy weszli do małego pokoju co nie było wygodne...I co mają niby teraz robić? O tym Sara nie pomyślała.
- Posiedzimy tu z godzinę, a potem przeniesiemy Remka tutaj, a my pójdziemy do jego pokoju. - przedstawiła swoją propozycję, a reszta na nią przystała. Nie minęło więcej niż 20 minut, a już słyszeli chrapanie Remka.
- Czas wdrożyć w życie nasz plan. - powiedziała z uśmiechem Sara...Zabrzmiało to dziwnie jakby chciała zrobić coś bardzo, bardzo złego... Chłopaki szybko się z tym uwinęli, chociaż trzeba było przyznać, że Remek trochę ważył...Znów przenieśli się do jego pokoju, oczywiście pierwsze co zrobili to wzięli flamastry i zrobili Remikowi makijaż...Po makijażu nie robili nic ciekawego...Napili się tymbarka i tak im odbiło, że po prostu śmiali się tak na prawdę z niczego...Tiaaaa uwierzcie mi, że da się upić tymbarkiem....W końcu Dezy i Michał musieli iść, więc Sara ze smutkiem się pożegnała i również postanowiła iść spać...Oczywiście jej pokój był zajęty, więc musiała spać u Remka. Ułożyła się na łóżku wygodnie i od razu poczuła zapach swojego brata...Mimo to, że sprzeczała się z nim to jego zapach dał jej poczucie bezpieczeństwa. Tak dokładnie poczuła się bezpiecznie.
- Sara czemu spałem u ciebie!? I czemu mam flamastra na mordzie?! - spytał jakby się jeszcze nie domyślił...Był już ranek. Rozejrzał się po swoim pokoju. Kubki leżały na podłodze, podłoga była lepka w niektórych miejscach przez rozlany sok, kamera była w innym miejscu. Sara nie obudziła się. Remek podszedł do kamery i ją włączył. Zobaczył jakiś nowy film. Odtworzył go. Zobaczył jak jego przyjaciele się wygłupiają i śmieją razem z Sarą. Przyjrzał jej się dokładniej. Ona na tym filmie się uśmiechała, była szczęśliwa...Remek prawie zawsze taki jest, ale nie ona...Nie Sara z trudną przeszłością. Remik dopiero teraz zauważył jak pomogła jej przeprowadzka do tego domu. Popatrzył na blondynkę śpiącą w jego łóżku. Była taka spokojna i słodka. Remi uśmiechnął się na ten widok. Co z tego, że są dla siebie trochę nie mili? To są tylko żarty, poza tym to jego siostra taka sama jak Wiki. Chciał tu trochę posprzątać, ale nie chciał jej budzić, więc po prostu wyszedł biorąc ze sobą świeżą koszulkę, spodnie i bieliznę. Poszedł z ubraniami do łazienki i położył je na małej szafeczce, po czym wszedł pod prysznic. To go odprężyło noi zmyło makijaż zrobiony flamastrami. Kiedy wyszedł owinął się ręcznikiem i umył zęby. Kiedy już to zrobił wytarł się dokładnie i ubrał wcześniej przyniesione ciuchy. Poprawił jeszcze grzywkę i wrzucił brudne ciuchy do kosza. Postanowił zajrzeć do Sary.. Tak też zrobił. Kiedy uchylił lekko drzwi dostrzegł, że jej tu nie ma. Pewnie zeszła na dół. Pomyślał i poszedł na dół, by coś zjeść. Miał straszną ochotę na naleśniki z nutellą. Sara siedziała już na dole jedząc kanapki z dżemem. Rozmawiała z Wiki i wcale nie była to przyjemna rozmowa...Przynajmniej dla Sary...Wiki ciągle pytała się o jej przeszłość, Nie wiedziała dlaczego tak bardzo obchodzi ją to co działo się kiedyś, w końcu to już było i nie warto do tego wracać, poza tym ludzi nie ocenia się po przeszłości. Od razu Sara zauważyła, że o wiele lepiej spędza jej się czas z Multim i Czułusiem...Tak nazywała Dezego. Bardzo go polubiła, lecz kiedy usłyszała, że ma dziewczynę zrobiło jej się trochę smutno...Ale dlaczego? Czy ona jest zazdrosna o chłopaka? W przeszłości w podstawówce wszyscy się z niej śmieli. Sara tak jak większość dziewczyn miała skłonność do zauroczeń i mimo to, że tyle razy ją skrzywdzili to ona nadal obdarzała kogoś swoim uczuciem ...Jednak to były tylko zauroczenia, a teraz? Teraz czuła coś innego, większego i silniejszego...Mimo wrednego charakteru Sara szybko przywiązywała się do ludzi i mimo, że nie okazywała tego to w środku wiedziała, że są dla niej ważni...Często miała tak w podstawówce...Zaprzyjaźniała się z kimś, przywiązywała do niego, lecz na końcu zawsze czekało zawiedzenie i żałowanie tego, że się z tą osobą zaprzyjaźniła, dlatego przestała z kimkolwiek gadać. Myślała, że ta skłonność do przywiązywania się dzięki temu minęła, jednak teraz wiedziała, że wcale nie minęła, a powróciła jeszcze w większej ilości i mimo to, że wiedziała, że przyjaźń w końcu się kończy, tak samo jak miłość to i tak się przywiązała do chłopaków.
- Sara a co z twoją mamą co się z nią stało? - spytała Wiki. W tym samym czasie do kuchni wszedł Remek słysząc pytanie swojej siostry. Spojrzał na Sarę. Miała ból w oczach.
- Wiki gdzie wczoraj byłaś? - spytał Remek zmieniając temat.
- Co? - odpowiedziała pytaniem szatynka.
- No wczoraj zamiast pójść z nami do domu po tym wesołym miasteczku to poszłaś gdzieś. - przypomniał jej robiąc sobie kanapkę z serem.
- Aaaa to! Byłam u...k..k..koleżanki! Tak właśnie! - powiedziała. Remek znał ją bardzo dobrze i wiedział, że kłamie, jednak odpuścił i dał jej spokój. Dość szybko Sarze minął czas i po chwili już wychodziła z domu na spotkanie z swoją starą przyjaciółką...
-----------------------------------
Kolejny rozdział za nami :D
- Dobra chłopaki i Saro...Ja muszę już iść spać...W końcu jutro do szkoły. - powiedział Remi...W sumie to i tak nie miał zamiaru iść do szkoły, rzadko kiedy tam chodził, no chyba, że była jakaś klasówka, albo coś takiego.
- No dobra. - powiedział Dezy i wszyscy wyszli z pokoju, jednak blondynka nie miała zamiaru iść i sama siedzieć w swoim pokoju nie mogąc zasnąć, a poza tym bardzo polubiła Dezego i Michała.
- Ej przenosimy impre do mnie? - spytała, a oni oczywiście się zgodzili. Wszyscy weszli do małego pokoju co nie było wygodne...I co mają niby teraz robić? O tym Sara nie pomyślała.
- Posiedzimy tu z godzinę, a potem przeniesiemy Remka tutaj, a my pójdziemy do jego pokoju. - przedstawiła swoją propozycję, a reszta na nią przystała. Nie minęło więcej niż 20 minut, a już słyszeli chrapanie Remka.
- Czas wdrożyć w życie nasz plan. - powiedziała z uśmiechem Sara...Zabrzmiało to dziwnie jakby chciała zrobić coś bardzo, bardzo złego... Chłopaki szybko się z tym uwinęli, chociaż trzeba było przyznać, że Remek trochę ważył...Znów przenieśli się do jego pokoju, oczywiście pierwsze co zrobili to wzięli flamastry i zrobili Remikowi makijaż...Po makijażu nie robili nic ciekawego...Napili się tymbarka i tak im odbiło, że po prostu śmiali się tak na prawdę z niczego...Tiaaaa uwierzcie mi, że da się upić tymbarkiem....W końcu Dezy i Michał musieli iść, więc Sara ze smutkiem się pożegnała i również postanowiła iść spać...Oczywiście jej pokój był zajęty, więc musiała spać u Remka. Ułożyła się na łóżku wygodnie i od razu poczuła zapach swojego brata...Mimo to, że sprzeczała się z nim to jego zapach dał jej poczucie bezpieczeństwa. Tak dokładnie poczuła się bezpiecznie.
- Sara czemu spałem u ciebie!? I czemu mam flamastra na mordzie?! - spytał jakby się jeszcze nie domyślił...Był już ranek. Rozejrzał się po swoim pokoju. Kubki leżały na podłodze, podłoga była lepka w niektórych miejscach przez rozlany sok, kamera była w innym miejscu. Sara nie obudziła się. Remek podszedł do kamery i ją włączył. Zobaczył jakiś nowy film. Odtworzył go. Zobaczył jak jego przyjaciele się wygłupiają i śmieją razem z Sarą. Przyjrzał jej się dokładniej. Ona na tym filmie się uśmiechała, była szczęśliwa...Remek prawie zawsze taki jest, ale nie ona...Nie Sara z trudną przeszłością. Remik dopiero teraz zauważył jak pomogła jej przeprowadzka do tego domu. Popatrzył na blondynkę śpiącą w jego łóżku. Była taka spokojna i słodka. Remi uśmiechnął się na ten widok. Co z tego, że są dla siebie trochę nie mili? To są tylko żarty, poza tym to jego siostra taka sama jak Wiki. Chciał tu trochę posprzątać, ale nie chciał jej budzić, więc po prostu wyszedł biorąc ze sobą świeżą koszulkę, spodnie i bieliznę. Poszedł z ubraniami do łazienki i położył je na małej szafeczce, po czym wszedł pod prysznic. To go odprężyło noi zmyło makijaż zrobiony flamastrami. Kiedy wyszedł owinął się ręcznikiem i umył zęby. Kiedy już to zrobił wytarł się dokładnie i ubrał wcześniej przyniesione ciuchy. Poprawił jeszcze grzywkę i wrzucił brudne ciuchy do kosza. Postanowił zajrzeć do Sary.. Tak też zrobił. Kiedy uchylił lekko drzwi dostrzegł, że jej tu nie ma. Pewnie zeszła na dół. Pomyślał i poszedł na dół, by coś zjeść. Miał straszną ochotę na naleśniki z nutellą. Sara siedziała już na dole jedząc kanapki z dżemem. Rozmawiała z Wiki i wcale nie była to przyjemna rozmowa...Przynajmniej dla Sary...Wiki ciągle pytała się o jej przeszłość, Nie wiedziała dlaczego tak bardzo obchodzi ją to co działo się kiedyś, w końcu to już było i nie warto do tego wracać, poza tym ludzi nie ocenia się po przeszłości. Od razu Sara zauważyła, że o wiele lepiej spędza jej się czas z Multim i Czułusiem...Tak nazywała Dezego. Bardzo go polubiła, lecz kiedy usłyszała, że ma dziewczynę zrobiło jej się trochę smutno...Ale dlaczego? Czy ona jest zazdrosna o chłopaka? W przeszłości w podstawówce wszyscy się z niej śmieli. Sara tak jak większość dziewczyn miała skłonność do zauroczeń i mimo to, że tyle razy ją skrzywdzili to ona nadal obdarzała kogoś swoim uczuciem ...Jednak to były tylko zauroczenia, a teraz? Teraz czuła coś innego, większego i silniejszego...Mimo wrednego charakteru Sara szybko przywiązywała się do ludzi i mimo, że nie okazywała tego to w środku wiedziała, że są dla niej ważni...Często miała tak w podstawówce...Zaprzyjaźniała się z kimś, przywiązywała do niego, lecz na końcu zawsze czekało zawiedzenie i żałowanie tego, że się z tą osobą zaprzyjaźniła, dlatego przestała z kimkolwiek gadać. Myślała, że ta skłonność do przywiązywania się dzięki temu minęła, jednak teraz wiedziała, że wcale nie minęła, a powróciła jeszcze w większej ilości i mimo to, że wiedziała, że przyjaźń w końcu się kończy, tak samo jak miłość to i tak się przywiązała do chłopaków.
- Sara a co z twoją mamą co się z nią stało? - spytała Wiki. W tym samym czasie do kuchni wszedł Remek słysząc pytanie swojej siostry. Spojrzał na Sarę. Miała ból w oczach.
- Wiki gdzie wczoraj byłaś? - spytał Remek zmieniając temat.
- Co? - odpowiedziała pytaniem szatynka.
- No wczoraj zamiast pójść z nami do domu po tym wesołym miasteczku to poszłaś gdzieś. - przypomniał jej robiąc sobie kanapkę z serem.
- Aaaa to! Byłam u...k..k..koleżanki! Tak właśnie! - powiedziała. Remek znał ją bardzo dobrze i wiedział, że kłamie, jednak odpuścił i dał jej spokój. Dość szybko Sarze minął czas i po chwili już wychodziła z domu na spotkanie z swoją starą przyjaciółką...
-----------------------------------
Kolejny rozdział za nami :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)