gh

sobota, 26 września 2015

Rozdział 9 Nie mogę tego obiecać.

Biegła przed siebie...Wiedziała, że wszyscy będą ją gonić, dlatego skręciła w boczną uliczkę i zaczęła biec lasem zbaczając z dróżki i zagłębiając się w drzewa...Nie mogli jej widzieć...tu nikt jej nie znajdzie, jednak na wszelki wypadek wspięła się na drzewo i została na grubej gałęzi....Wspięła się bardzo wysoko i tak szczerze to nie miała pojęcia jak stąd zejść....najgorsze było to, że miała lęk wysokości.
- Idiotka. - powiedziała do siebie. Zaczęła się wiercić chcąc opracować bezpieczną trasę do zejścia i wtedy usłyszała trzask...Trzask drewna...Trzask tej gałęzi, na której siedziała. Czuła, że niedługo gałąź się załamie. Serce podeszło jej do gardła, a z oczu leciało coraz więcej łez. Znów usłyszała trzask.
- AAAA! - zaczęła krzyczeć. Gałąź się nie załamała...Na szczęście. Sara siedziała na niej okrakiem nie wiedząc co zrobić. Słyszała, że w drewnie cały czas coś trzeszczy.
- Sara gdzie jesteś?!! - ledwo to usłyszała, ale jednak!! Być może jej przyjaciele usłyszą ją!!
- Kuźwa skąd mam to wiedzieć!!! Jestem na jakimś drzewie i zaraz spadnę!! - odkrzyknęła coraz bardziej się bojąc. Była blisko załamania nerwowego. Gałąź załamała się..
- AAA!! - krzyknęła Sara spadając, jednak udało jej się złapać, którejś gałęzi. Była w strasznym szoku, jednak jak najmocniej trzymała się chropowatego drewna...jednak i tak w końcu spadnie.
- Sari!! - krzyczał ktoś. Rozpoznała, że był to głos Dezyderego i że był gdzieś blisko.
- Tutaj!! - krzyknęła jak najgłośniej potrafiła. Ręce strasznie zaczęły ją boleć. Nagle zobaczyła pod sobą Dezego.
- Boże Sari!! Trzymaj się już po ciebie idę! - krzyknął zrzucając z ramion plecak na ziemię i podbiegając do drzewa.
- Nie wytrzymam. - powiedziała blondynka.
- Wytrzymaj, proszę cię...Jeśli się puścisz to gałęzie porozcinają ci skórę... - powiedział wysilając się na spokojny ton. Miał rację..Sara już miała rozciętą skórę w niektórych miejscach, ale gdyby się puściła byłoby jeszcze gorzej. Dezy był tuż pod nią.
- Puść się! Ja cię złapię! - powiedział, jednak dziewczyna za bardzo się bała.
- A co jeśli nie złapiesz? - spytała dziewczyna pełna obaw.
- Obiecuję, że cię złapię...Nie mogę wejść tam do ciebie, bo ta gałąź się złamie i oboje spadniemy. - powiedział spokojnym tonem. Dziewczyna ufała mu i puściła się.
- AAA! - krzyczała, jednak po chwili było po wszystkim. Chłopak trzymając ją zszedł z drzewa. Kiedy byli na dole Sara przywarła do chłopaka i zaczęła płakać...Słyszała jak jego serce szybko bije...
- Już dobrze...Jesteś na dole...Jesteś bezpieczna. - szeptał jej do ucha.
- Chodź...Odnajdziemy resztę i wrócimy do domu opatrzyć ci rany. - szepnął po dłuższej chwili. Niebieskooka już się uspokoiła, mimo to Dezy i tak wziął ją na ręce.
- Puść mnie! Mam nogi i sobie poradzę. - powiedziała...Nie chciała mu pokazywać, że jest słaba.
- Nigdy cię nie puszczę...Księżniczko. - odpowiedział...Praktyczne przez całą drogę się kłócili o to żeby ją puścił, ale nie zrobił tego...Była niesiona do końca i szczerze to było dla niej wygodne. Byli już w domu Sary i dopiero teraz chłopak przypomniał sobie o Sophie, Remku i Michale, którzy szukali Sary w lesie...Szybko wysłał im SMS'a, że Sara jest w domu.
- Obiecujesz, że już zawsze będziemy przyjaciółmi? - spytała blondynka...Może i czuła coś do niego, ale on był z Sophie, a ona nie miała zamiaru im tego  psuć.
- Nie mogę tego obiecać. - powiedział po dłuższej chwili. Sarę to bardzo zdziwiło ale nie zdążyła się zapytać o co chodzi, bo do domu wparowali Remek, Sophie i Mulciak.

3 komentarze:

  1. Jezu myślałam, że spadnie ×_×
    Ale sweet <3
    Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, ty mnie dziewczyno rozwalasz :D
    Co za szczęście, że ją złapał... MAM WIZJĘ!
    - Puść się, złapię cię!
    - A co jeśli nie złapiesz mnie?
    - Obiecuję, że złapię!
    Dziewczyna się puściła i....


    i wylądowała plackiem na podłodze spadając z łóżka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wredny. No jak on mógł jej coś takiego powiedzieć. No ale może też być tak, że on chce aby byki czymś więcej jak tylko przyajciółmi

    OdpowiedzUsuń