gh

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 1 On jest moją jedyną rodziną, która być może mi pomoże!

Sara popatrzyła jeszcze raz na fotografię...
- Czemu mnie opuściłaś! - krzyknęła dziewczyna i rzuciła fotografią o ścianę. Szkło ramki rozbiło się na milion kawałków. Zdjęcie wypadło z szkła. Dziewczyna dojrzała na odwrocie zdjęcia jakiś napis. Przykucnęła przy rozbitej ramce i wzięła zdjęcie. Na odwrocie pisało:
Cieszę się Saro, że znalazłaś ten list...
Bo widzisz muszę ci coś powiedzieć...
Teraz kiedy to czytasz pewnie już nie żyję...Bo widzisz ja miałam raka... Dali mi tylko jeszcze 3 lata życia...Cóż chciałam powiedzieć, że bardzo cię kocham...Muszę się również przyznać do czegoś...Dwa lata przed twoimi urodzinami poszłam na imprezę i się upiłam i zaszłam w ciążę z jakimś facetem. Urodziłam dziecko, jednak natychmiast mu je oddałam...Tak masz brata...Pamiętam, że jego nazwisko brzmiało Wierzgoń...Pewnie zastanawiasz się po co to mówię...Po prostu chcę być z tobą szczera....
Kocham Cię
Mama
Czyli, że jej mama i tak i tak by umarła...Niebieskooką zainteresowało jednak to, że ma rodzeństwo...
- Czyli, że ja jednak mam rodzinę! - ucieszyła się. Z jej oczu zaczęło płynąć coraz więcej łez. Nie mogła w to uwierzyć. Obejrzała się jeszcze w lustrze...Takie piękne, głębokie oczy wciąż płakały, ale teraz z szczęścia. Już wolała mieszkać z swoim bratem niż z tym ćpunem...Tak jej ojciec też pił. Dziewczyna przeczytała list jeszcze raz...Nie wiedziała co ma zrobić...Jak go odszukać. Po raz pierwszy od tak wielu lat miała do czegoś chęć, zapał i o dziwo nie było to nic złego...Wiedziała, że ludzie kłamią i krzywdzą, ale może jej brat nie będzie krzywdził jej aż tak bardzo jak ojciec...Sara nie mogła uspokoić emocji. Cały czas płakała i mówiła coś pod nosem...Coś czego nie dało się zrozumieć...Usiadła pod drzwiami na podłodze i czekała...Czekała aż nadejdzie następny dzień...Dzień, w którym jej życie się odmieni, w którym nadzieja na nowo zabłyśnie. Dziewczyna była szczęśliwa, ale nadal nie wiedziała co to znaczy miłość i nie chciała wiedzieć. Sara oparła głowę o ścianę i popatrzyła w sufit. Po niedługiej chwili usnęła. Obudził ją dźwięk zamykanych drzwi...Jej ojciec poszedł do pracy. Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu. Ze zdziwieniem stwierdziła, że była to łazienka. Po chwili wszystkie wspomnienia z poprzedniego dnia wróciły.
- K*rwa muszę się pospieszyć! - blondynka szybko wstała i wyszła z łazienki. Uderzyło ją ciepłe powietrze z salonu. Szybko pobiegła do swojego pokoju. Przebrała się w pierwsze lepsze ciuchy, spakowała najważniejsze rzeczy i weszła do gabinetu jakże ukochanego tatusia. Była tu tylko jeden raz, ale było to dawno. Pokój był granatowy, a w rogu stało biurko z jasnego drewna. Niebieskooka podeszła do niego i zaczeła przeszukiwać szuflady...Nagle natrafiła na coś. Było to zdjęcie mamy i taty...Byli razem, trzymali się za ręce, a za nimi piękny las...
- Czemu matka wyszła za tego ********** - powiedziała do siebie Sara...Zgniotła zdjęcie i rzuciła w kąt...Szukała dalej...W końcu znalazła! były to pieniądze.
- 2 000 powinno wystarczyć. - powiedziała i wyszła z pokoju. Wzięła jeszcze zdjęcie, na którym był napisany ten list i wyszła z domu. Mimo, że słońce mocno świeciło to był chłodny wiaterek. Pierwszy krok Sary to  biblioteka. Nienawidziła książek, ale nie o to chodziło. W bibliotece były komputery....Dzięki nim może uda jej się wyszukać tego Wierzgonia... Postanowiła iść najkrótszą drogą, czyli przez park. Było tam pięknie. Złote, czerwone, pomarańczowe liście przykryły zieloniutką trawę...Drzewa mimo to, że gołe i tak pięknie pasowały. Do tego jeszcze staw na środku...Sara przeszła obok tego wszystkiego z miną obojętną...Szła szybkim krokiem...Zatrzymała się dopiero w bibliotece. Niestety wszystkie komputery były zajęte. Podeszła do jakiegoś dzieciaka, który grał w grę, mimo tego, że było to zabronione...Z komputerów korzystać można było tylko wtedy kiedy chcemy znaleźć jakieś informacje na dany temat.
- Zjeżdżaj !- powiedziała do niego ostro.
- Ale ja gram. - odpowiedział wpatrzony w komputer. Dziewczyna złapała za oparcie fotela i podniosła do góry. Chłopak spadł.
- Ała! - krzyknął, jednak ona nie zwróciła na to uwagi, tylko postawiła fotel i usiadła na nim. Włączyła drugą kartę w internecie i wpisała " Wierzgoń" Pierwsze co wyskoczyło to Remigiusz Jakub Wierzgoń facebook. Weszła na tę stronę. Zobaczyła zdjęcia czarnowłosego chłopaka...
- Ale debil!! I to ma być mój brat? - spytała obrażona. Dowiedziała się, że mieszka on w Wodzisławiu Śląskim...
- Ale dziura!! Wodzisław Śląski? - powiedziała do siebie... Wydrukowała sobie mapę do tego miejsca i wyszła z biblioteki.
 Szła już z pół godziny zmęczona widokiem par, które trzymają się za ręce, lub małych dzieci bawiących się za sobą, które jeszcze nie wiedzą co to znaczy ból w sercu...Dziewczyna bardzo im zazdrościła, jednak wmawiała sobie, że jej obojętna na ten widok, że ją to nie obchodzi.. W końcu dotarła na peron...Zapłaciła za bilet i weszła do środka siadając na pierwszym lepszym miejscu. Oparła głowę o szybę i znudzona wszystkim powoli usypiała. Nagle usłyszała przyjazny głos.
- Mogę się dosiąść? - spytała sympatycznie jakaś dziewczyna. "Kolejna pusta laska udająca miłą dziewczynę" pomyślała Sara. Niezadowolona mruknęła tylko pod nosem. Na nieszczęście Sary dziewczyna odebrała to jako "Tak" i usiadła obok.
- Cześć nazywam się Martyna Musiolik. - przedstawiła się dziewczyna. Sara popatrzyła na nią z obojętnością. Była szczupła, miała długie brązowe włosy i niebieskie oczy. Miała lekki makijaż, ale nie było go prawie widać. Była uśmiechnięta.
- Sara Warulik - odpowiedziała Sara znudzona.
- Dokąd jedziesz? - spytała Martyna cały czas uśmiechając się...
- A co ci do tego? - warknęła blondynka odwracając głowę.
- A tak z ciekawości pytam...Wiesz, ja jadę do Wodzisławia Śląskiego. - powiedziała szatynka mając nadzieję, że Sara jej odpowie. Mimo to, że blondynka miała odwróconą głowę to i tak czuła na sobie przenikliwy wzrok Martyny. W końcu nie wytrzymała.
- Powiedzmy, że ja też tam jadę. - mruknęła niezadowolona.
- Słuchaj dzisiaj piękny dzień. Czemu jesteś taka smutna? - spytała Martyna.
- Ponieważ jadę do mojego prawdopodobnie rodzonego brata, którego nawet nie znam! - powiedziała wkurzona. Martyna nie zraziła się z tym.
- Rozumiem cię...Rozwód rodziców? - powiedziała pewnie.
- Ciekawe jak mają się rozwodzić?! Na cmentarzu? - odpysknęła Sara i założyła ręce.
- Przepraszam nie wiedziałam! Słuchaj pomogę ci poznać tego brata...Znam dużo osób z tej miejscowości. - powiedziała zadowolona Martyna.
- Nie chcę pomocy! - odpowiedziała Sara. Miała dość tej Martyny...Czemu ona się wpieprzała w jej osobiste sprawy!?
- A mogę wiedzieć jak ma na imię twój brat? - spytała spokojnie dziewczyna.
- Słuchaj! Odwal się ode mnie! Po co ci to do wiadomości!? Moje życie co nie? No właśnie, więc przestań się w nie wtrącać!! - wybuchła blondynka i popatrzyła głęboko w oczy Martyny...One przenikały ją jakby na wylot...Jakby wiedziały już wszystko o jej życiu. Sara nie wytrzymała spojrzenia tych oczu...
- Ma na imię Remigiusz Jakub Wierzgoń...O ile się nie mylę. - odpowiedziała Sara patrząc obojętnie w fotel przed sobą...Był w kratkę...
- Remik to mój chłopak...Właśnie do niego jadę, ale on ma jedną siostrę, która nazywa się Wiktoria i jego rodzice żyją... - powiedziała Martyna patrząc ze zdziwieniem na blondynkę.
- Nie obchodzi mnie to!!! Nie rozumiesz, że to moja jedyna szansa na lepsze życie...Że on jest moją jedyną rodziną, która być może mi pomoże!! - powiedziała Sara...Z jej oczu płynęły łzy. Wstała z siedzenia i pobiegła gdzieś...Pewnie do łazienki...
-----------------------------------------------------------------
1 rozdział za nami...Nie jestem z niego do końca zadowolona, ale przy następnych rozdziałach bardziej się postaram....

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny jednak myślę , że pochopnie podjęła tą decyzję z wyjazdem , ale zdesperowane dziewczyny robią dziwne rzeczy. Oby tylko wszyscy jej uwierzyli i pomogli jej. Coś mnie się zdaje, że Martyna od tak się nie odczepi i będzie chciała jej pomóc co może i nawet sprawi , że się zaprzyjaźnią. Oby tylko ojciec nie chciał jej szukać.

    Ogólnie kiedyś pisałam podobne opowiadanie, jednak dziewczyna była miła . Było ono najpierw o One Direction ale później zmieniłam na Stuarta i w końcu po kilku rozdziałach usunęłam. Ale serio kilka rzeczy było podobnych. Ojciec bijący , matka zmarła. Tylko, że ona przed kilku laty miała wypadek w którym straciła pamięć i Stu na nowo starał się odzyskać ją.

    No i się rozpisałam nie na temat. No znowu, ogólnie rozdział bardzo fajny i czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń