gh

niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 2 Co się z nim dzieje?!

Sara zamknęła drzwi od łazienki i obsunęła się po nich. Ze złości zacisnęła pięści i uderzyła nimi o podłogę...Po raz kolejny z jej oczu spływały łzy. Nie liczyła na to, że jej brat będzie jej pomagał...Chciała tylko znaleźć dach nad głową bez jej ojca. Coraz więcej łez płynęło z jej niebieskich oczu przez co przygryzła dolną wargę. Martyna siedziała dalej na swoim miejscu...Martyna wiedziała, że Sara musi pobyć teraz sama, chociaż bardzo ciekawiła ją ta sytuacja..
W końcu blondynka postanowiła wyjść z łazienki. Znalazła gdzieś miejsce z tyłu i tam już została. Po chwili po oknie zaczęło spływać mnóstwo kropel wody...Uroki jesieni. Czas w pociągu szybko jej minął i była na miejscu. Wstała z miejsca i poprawiła torbę na swoim ramieniu. W końcu wyszła z maszyny. Deszcz nadal padał, jednak dziewczyna szła przed siebie obojętnie. Patrzyła jak to zwykle bywało w chodnik...Wiedziała gdzie iść, gdyż w pociągu rozłożyła mapę, by przyjrzeć się drodze. Miała nadzieję, że nie spotka tej całej Martyny...Ta szatynka na serio działała jej na nerwy.... Mijała wiele budynków, które z dodatkiem deszczu wyglądały bardzo ponuro. W końcu dotarła na miejsce...Westchnęła i jak to miała w zwyczaju bez pukania weszła do środka. Zdjęła buty w przedpokoju i pokierowała się dalej. Nagle z jakiegoś pomieszczenia wyszła postać kobiety.
- Dzień Dobry. Mogę wiedzieć kim jesteś? - spytała sympatycznie.
- A co pani do tego? Przyszłam do niejakiego Remigiusza. - powiedziała niecierpliwiąc się. Kobieta zdziwiona zachowaniem dziewczyny krzyknęła na cały dom.
- Remik!!! - Sara ledwo co powstrzymała się od uszczypliwej uwagi na temat darcia się. Po chwili na dół zszedł czarnowłosy chłopak o piwnych oczach.
- Co tam mamo? - spytał nie zauważając blondynki.
- Masz gościa. - odpowiedziała i poszła do kuchni. Remek podszedł do blondynki.
- Sory, ale ja cię nie znam. - powiedział Remik widocznie trochę zmieszany.
- Gówno mnie to obchodzi braciszku. - odpowiedziała niewzruszona.
- Nie jestem twoim bratem o co ci chodzi? - spytał dziewczyny patrząc w jej puste oczy.
- Jesteś moim bratem.... - stwierdziła...Remek wiedział, że jest to rozmowa na dłuższą chwilę, a przecież zostawił u siebie w pokoju gości i to takich gości, którzy mogą mu tam wszystko rozjebać.
- Chłopaki!!! - krzyknął.
- Będę pierwszy!!! - krzyknął jakiś chłopak.
- Jeszcze zobaczymy. - odpowiedział inny siadając na poręczy i zjeżdżając na sam dół na końcu wywalając się na twarz. Po chwili ze schodów zbiegł pierwszy chłopak, a że nie zauważył chłopaka leżącego na podłodze potknął się o niego i również się wywalił.
- Serio Dezy musiałeś tu leżeć!? - spytał chłopak, który się o niego potknął. Dezy wzruszył ramionami i wstał.
- Ten co wstał to Dezydery, a ten drugi z mopem na głowie to Michał. - przedstawił Remek śmiejąc się z nich.
- Nie obchodzą mnie te debile!! Chodzi  nas!! Chodzi o to, że jestem twoją siostrą! - krzyknęła na prawdę wkurzona.
- Nie jesteś moją siostrą! Mogę zawołać rodziców to ci to udowodnią. - powiedział. Dwójka chłopaków podeszła do niego.
- To twoja siostra? - spytał Michał ze zdziwieniem. Remek potrząsnął głową i zaprowadził Sarę do salonu gdzie siedzieli jego rodzice.
- Mamo, ona mówi, że jest moją siostrą..Wytłumaczcie jej, że to jakaś pomyłka. - powiedział Remek wskazując na blondynkę...Dostrzegł, że jego mama i tata spojrzeli na siebie kiwając głowami...Nagle oboje wstali i podeszli do chłopaka...
- To nie jest pomyłka... - zaczęła mama patrząc na niego.
- Jak to?! - spytał domagając się odpowiedzi. Nagle do pokoju weszli Dezy i Michał.
- Wzięliśmy tylko batony. Ominęło nas coś? - spytali siadając na kanapie i otwierając batony.
- Słuchaj kochanie to było jeszcze kiedy nie znałam twojego taty...Przespał się on z jakąś pijaną kobietą...Ta nie mogąc patrzeć na ciebie oddała cię tacie...Pół roku potem poznałam tatę, a dwa lata później wzięliśmy ślub i zaszłam w ciążę z Wiki...Ta kobieta, która oddała cię twojemu tacie miała później córkę...Ta dziewczyna i ty pochodzicie od tej samej mamy. - wytłumaczyła...Remik usiał na kanapie myśląc nad tym wszystkim...
- Na prawdę dobry ten batonik. - wtrącił Michał przez co dostał łokciem Dezyderego w brzuch...
- Ała! Chcesz żebym zwymiotował ten na prawdę dobry batonik? - spytał...On nigdy nie umiał zachować powagi..
- Ale czemu powiedzieliście mi to dopiero teraz kiedy moja siostra się pojawiła...Zamierzaliście to ukrywać do końca mojego życia? - spytał Remik z wyrzutem...Rodzice milczeli dając również znak, że tak jest...
- Stary, przecież się dowiedziałeś...Wszystko będzie w porządku... - powiedział Dezy kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Nie. Nic nie będzie już tak samo...ty nie rozumiesz. - powiedział Remik...Czułek na prawdę nie rozumiał czemu się tak załamał..Przecież teraz już wie, że ma siostrę i wszystko się jakoś ułoży... Sara stała cały czas w wejściu do salonu.
- Masz rację nie rozumiem, ale
- Nie rozumiesz, więc się nie wtrącaj. - przerwał Czułkowi i wyszedł z pokoju. Po chwili dało się też usłyszeć trzask zamykających się drzwi od domu..
- Dezy, Michał idźcie go poszukać...Mam nadzieję, że nie zdążył zrobić nic głupiego. - powiedziała jego mama martwiąc się o Remka... Chłopcy pokiwali głowami i wyszli, a Sara została z rodzicami Remika..
- Więc co cię do nas sprowadza? - spytała mama Sary...
- Jak myślisz gdzie on mógł pójść? - spytał Dezy...
- Myślę, że nad jezioro...Często tam chodzimy. - odpowiedział Michał i razem pokierowali się w stronę jeziora...Powoli zapadł zmrok i robiło się coraz bardziej zimno...
- Tam jest!! - krzyknął Michał wskazując na punkt, który szedł środkiem ulicy. Było tu cicho, więc rzadko kiedy przejeżdżały tu samochody, szczególnie, że ta ulica była strasznie wąska...Nagle od strony chłopaków zaczęło jechać auto..
- Ej to auto go przejedzie! - krzyknął Michał, a Dezy zaczął wołać Remka, ale nic z tego...On miał słuchawki na uszach i to nastawione bardzo głośno. Chłopaki zaczęli biec.
- Stary nie ma szans, ten samochód go nie zobaczy! - krzyknął Michał sapiąc z wysiłku. Kiedy samochód zaczął przejeżdżać obok nich Dezy rzucił kamieniem w szybę. Szyba potłukła się na szczęście nie robiąc krzywdy kierowcy. Tak jak Dezy myślał samochód zatrzymał się. Zdenerwowany kierowca wyszedł z auta podchodząc do chłopaków.
- Co w gnoje! Zabawy wam się zachciało !? Czemu żeście to zrobili!? - spytał drąc się na cały głos.
- Przepraszam bardzo za szybę, ale tam jest chłopak widzi go pan? - spytał Dezy wskazując mu Remika. Mężczyzna przyjrzał się i rzeczywiście zobaczył coś chodzącego.
- Gdybym nie rzucił kamieniem to pan pojechałby dalej i mógłby go pan nie zauważyć. - mówił Czułek wyjmując z kieszeni jakiegoś tysiaka.
- Tylko tyle pieniędzy mam. - powiedział..
- Tyle powinno wystarczyć...Radzę wam dogonić tego koleżkę i go ostrzec...Może spowodować na prawdę duży wypadek. - powiedział, a chłopaki kiwając głowami i przepraszając pobiegli w jego stronę.
- Dezy ja już nie mogę. - mówił zdyszany Michał zwalniając.
- Oj no chodź już niedaleko, poza tym musimy mu to powiedzieć zanim kolejne auto będzie przejeżdżać. - odpowiedział z przerwami na oddech. W końcu dogonili go. Czułek szybko złapał go za rękaw bluzy kierując na pobocze. Remek wyjął słuchawki...
- Stary o co ci chodzi?! - spytał zdenerwowany piwnooki. W tym czasie Multi przybiegł już strasznie dysząc.
- Rezi o mało co nie przejechał cię samochód!! A i zapomniałbym jesteś mi winny tysiaka!! - mówił na prawdę zdenerwowany zielonooki.
- Może mnie przejechać nawet i sto samochodów... - warknął.
- O co ci chodzi?! Co z tego, że twoja mama jest jednak twoją macochą?! Co z tego!? - wtrącił Michał.
- Nie wiecie jak to jest być cały czas okłamywanym nawet o tym nie wiedząc. - odpowiedział nawet nie patrząc na nich.
- Może i nie wiemy, ale martwimy się o ciebie!! Co jeśli to auto by cię przejechało? Co z twoją rodziną, przyjaciółmi i youtubem!? - krzyknął Czułek łapiąc go za ramiona i zmuszając by się na niego popatrzył.
- No właśnie! Bez ciebie to już nie byłoby to samo. - przyznał Michał.
- Słuchajcie rodzina by sobie na pewno poradziła beze mnie, wy zresztą też, a jeśli chodzi o youtube to mój login brzmi ****, a Hasło *****...Zróbcie sobie z tym kanałem co chcecie. - powiedział i wyszarpnął się z rąk Dezyderego. Poszedł dalej.
- Ja nie rozumiem... Co się z nim dzieje? Jeszcze nigdy nie miał takiej załamki. - powiedział zdziwiony Michał patrząc na Czułka...
----------------------------------
Jest kolejny rozdział!! Pisałam go z jakieś 3 razy, bo po prostu ciągle coś mi się nie podobało i nadal mi się nie podoba, ale trudno już nie mam do tego rozdziału sił XD Obiecuję, że przy następnych bardziej się postaram...

2 komentarze: