gh

wtorek, 8 września 2015

Rozdział 7 O czym ja myślę?!

Usiadła na ławce, na tej samej gdzie siedziała kiedy Sophie do niej podeszła. Zaczęła wspominać...
- Cześć. - powiedział ktoś i usiadł obok Sary.
- Czego chcesz? - spytała blondynka patrząc na wprost. I znów ten sam widok...Liście, wszędzie liście i błoto!
- Chcę porozmawiać. - powiedziała dziewczyna o niebieskich włosach...O czym chciała rozmawiać? O wspomnieniach ? Jak to było kiedyś? Jak zostawiła Sarę samą? Niebieskooka najchętniej by stąd uciekła, ale została, coś ją do tego zmusiło...
- O czym? - spytała zniecierpliwiona dziewczyna nadal patrząc przed siebie, bała się spojrzeć na Sophie, bała się, że znów się zaprzyjaźnią, a ona znów ją zrani tak jak kiedyś...
- No wiesz o nas...Chcę żeby było tak jak kiedyś. - powiedziała Sophie patrząc z iskierkami w oczach na Sarę i łapiąc ją za dłonie. Blondynka odwróciła się w jej stronę, jednak patrzyła w dół.
- Chcę nadrobić ten stracony czas. - dodała, Sara nie wytrzymała i spojrzała w jej oczy pełne czułości.
- Wybaczysz mi? - spytała ciemnooka. Sara nie odpowiadając przytuliła ją mocno zaczynając płakać.
- Czemu mnie wtedy zostawiłaś! Czemu!? - łkała niebieskooka.
- Przepraszam. - powiedziała szybko Sophie głaszcząc ją po włosach...Sara tak na prawdę wybaczyła jej już dawno, nie umiała być na nią zła.
- Słuchaj zapraszam cię do siebie, poznasz mojego chłopaka i w ogóle. - szczerze to blondynka dałaby wszystko, żeby być teraz sama, ale zgodziła się, może towarzystwo dawnej przyjaciółki dobrze jej zrobi. Poszła, więc za Sophie. Szły w ciszy, nie potrzebne były słowa. Po 10 minutach drogi doszły do niezbyt wielkiego domu.
- Zapraszam. - powiedziała uśmiechnięta Sophie i otworzyła drzwi przed blondynką. Weszły do środka i od razu poszły na górę. Weszły do fioletowo - szarego pokoju. Sara usiadła na łóżku.
- To ja wyślę SMS'a do mojego chłopaka żeby przyszedł i nam potowarzyszył, może to nie jest twój typ przyjaciela, ale z pewnością go polubisz. - powiedziała  z bananem na twarzy.
- Ok. - odpowiedziała Sara rozglądając się po pokoju.
- To jak tutaj trafiłaś? - spytała Sophie przysuwając się do Sary. Sara bała się tej rozmowy, chociaż nie wiedziała dlaczego...Być może dlatego, bo trudno jej o tym mówić...
- A więc okazało się, że moja mama była na imprezie i wtedy zaszła w ciążę z jakimś obcym kolesiem. Urodził się chłopczyk, nie mogła na niego patrzyć, bo to nie było dziecko jej męża, więc oddała je prawnemu ojcowi...Ten ojciec znalazł se dziewczynę i wiesz...Powstała kochająca się rodzina... - przerwała na chwilę...Kochająca się rodzina...Sara wiedziała, że teraz też taką ma i zrobiło jej się ciepło na sercu...Kontynuowała dalej.
- Potem u mamy wykryto raka, jednak ona nikomu tego nie powiedziała... - mówiła, jednak Sophie jej przerwała.
- Ale skoro nikomu nie mówiła to skąd wiedziałaś? - spytała.
- Poczekaj. Wszystko po kolei...A więc kiedy mnie rodziła umarła... - mówiła, nigdy się tak przed nikim nie otworzyła, nawet Sophie nie wiedziała o jej przeszłości, aż do teraz.
- Tata obwiniał mnie o to i krzywdził mnie...Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie...Wtedy w łazience znalazłam liścik od mama, w którym napisała, że mam brata i ogólnie wszystko mi powiedziała... - zakończyła Sara ze łzami w oczach, które powstrzymywała.
- O boże! - krzyknęła Sophie i przytuliła mocno Sarę.
- Musiało ci być bardzo ciężko...Czemu mi wcześniej tego nie powiedziałaś? - spytała, jednak nie oczekiwała odpowiedzi.
- Cześć już jestem...To gdzie ta twoja przyjaciółka? - do pokoju wparował chłopak Sophie. Sara oderwała się od przyjaciółki kiedy usłyszała jego głos. Szybko wstała i popatrzyła na osobę stojącą w progu. Kiedy zwrócił na nią uwagę zatkało go, a w jego oku można dostrzec było iskierkę tak samo zadziało się u Sary.
- Dezy? - spytała nie potrzebnie wiedząc, że to nikt inny jak on.
- Sara! - krzyknął i ją przytulił co wydawało jej się miłe, jednak nie trwało to długo...
- To wy się znacie? - spytał Dezy nie dowierzając, a Sophie stała z wytrzeszczonymi oczami. Kiedy wszyscy sobie już wszystko wyjaśnili postanowili się gdzieś przejść, prócz Sophie...Ona miała akurat zajęcia z gitary...Dezy i Sara szli tym samym tempem ze spuszczonymi głowami i rękami schowanymi w kieszeń...Zachowywali się identycznie, ale charaktery mieli inne... " Może to nie jest twój typ na przyjaciela..Sophie się pomyliła, bardzo go lubię..." pomyślała Sara rumieniąc się. O czym ona myśli !! Natychmiast się opanowała.
- Jak ci się układa z Sophie? - spytała niby od niechcenia, ale jednak interesowało ją to.
- Szczerze? Nie wiem...Pokochałem ją, bo była taka niezależna i jakby to powiedzieć...Taka buntownicza i umiała postawić na swoim...Za te cechy ją pokochałem, jednak kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić ona się zmieniła...Wygasły w niej te cechy, które mi się podobały... - powiedział...Sara jakoś poczuła się lepiej...Ale dlaczego? Dlatego, że mu się nie układa z jej najlepszą przyjaciółką?
- A ty miałaś kiedyś chłopaka? - spytał Dezy zaczynając nowy temat.
- Odwal się...Nie musisz o wszystkim wiedzieć. - odpysknęła Sara...Nie chciała żeby ktoś wiedział o jej niepowodzeń miłosnych a tym bardziej płeć przeciwna...
- Okey przepraszam...Masz rację nie muszę o wszystkim wiedzieć. - powiedział szybko Dezy nie chcąc się kłócić i tak dotarli do jej domu...
- No to do zobaczenia. - powiedział chłopak i już miał iść, ale Sara mocno go przytuliła... Cały czas czuła wstręt do chłopaków, lecz teraz przełamała się. Z początku blondyn był zdziwiony, jednak po chwili odwzajemnił przytulasa.
- Cześć. - powiedziała Sara i uwolniła się z objęć Dezego, po czym poszła do domu. Gdy tylko otworzyła drzwi pojawiła się Wiki, a zaraz potem Remik.
- Co się stało między tobą, a Dezym? - spytała Wiktoria.
- Lubicie się prawda? - spytał Remi i zaczęli obsypywać ją głupimi pytaniami. W końcu nie wytrzymała i walnęła Remka w ramię bardzo mocno, a Wiki uciszyła swoim pięknym językiem.
- Kurwa co do cholery?! Przestańcie pytać się o takie głupie rzeczy! Po pierwsze pomiędzy Dezym a mną jest przyjaźń, a po drugie on ma kurwa dziewczynę, która okazała się być moją starą przyjaciółką!! - wykrzyczała wszystko patrząc ze wściekłością na rodzeństwo.
- A ten przytulasek to co? Mnie nie przytulasz. - powiedział z uśmiechem. Sara dobrze wiedziała, że chciał ją wkurzyć....
- Debilu jak cię przytulę to wszystkie flaki z ciebie wyjdą!! - krzyknęła i pobiegła na górę, a Remek odprowadził ją wzrokiem. Sara walnęła się na łóżko i zaczęła myśleć...Czy ją i Dezego coś łączy? Na pewno łączy ich przyjaźń, ale czy coś więcej? Sara szybko się zakochiwała i wiedziała jak to jest być odrzuconym, jednak teraz uczucie miłości było inne...Takie ciepłe i nie męczące jak kiedyś...
- O czym ja myślę?! - krzyknęła zdenerwowana i podniosła się z łóżka. Wzięła poduszkę i zamachnęła się rzucając nią o ścianę.
- A masz cholerna poduszko! - wydarła się by wyładować emocje...
----------------------------------------------
Kolejny rozdział za nami...

3 komentarze:

  1. "A masz cholerna poduszko" hahahahahahha xd czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział i ja tam uważam , że coś między nimi jest tylko kicha , że on jest chłopakiem przyjaciółki. W takim wypadku nie powinno nic między nimi być bo wyjdzie kicha , ale to już tylko ty wiesz jak to wyjdzie i my dowiemy się za jakiś czas. No z Dezym byli by świetną parą i mam nadzieje , że ta Sophie coś odwali , co sprawi , że Sara będzie mogła być na luzach z Dezym :P

    OdpowiedzUsuń