Po tym jak Sara wyładowała swoje emocje na biednej, niewinnej poduszce zeszła na dół na kolację. Usiadła przy stole i zaczęła jeść tosty posmarowane dżemem...Były chrupiące takie jak lubiła..
- Wiki kochanie zawołaj Remika. - powiedziała kobieta siadając przy stole. Wiki wstała od stołu, podeszła do schodów i zaczerpnęła dużo powietrza.
- Remek!!! Kolacja!!! - wydarła się, po czym wróciła do stołu. Remek również przyszedł, ale wziął tylko swój talerz i wrócił na górę.
- Remka nie ma...Opowiadaj o co chodzi z Dezym? - spytała i wzięła gryza tosta.
- Co ci do tego?! - krzyknęła Sara...To ją bolało, bo nawet jeśli coś do niego czuła, to nie mogli być razem, w końcu on jest z jej najlepszą przyjaciółką..
- Oj no nie bądź taka...Wygadaj się to ci pomoże, a ja obiecuję, że nic nikomu nie powiem. - zachęcała Wiki.
- No dobra powiem. - powiedziała Sara udając, że się poddaję. Podeszła do Wiki i przybliżyła usta do jej ucha.
- Oprócz przyjaźni nic nas nie łączy!!! - wydarła jej się do ucha, aż Wiktoria krzyknęła cicho. Kiedy Sara zjadła kanapkę szybko poszła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Była wyczerpana emocjonalnie, dlatego dosyć szybko usnęła.Obudziła się dość wcześnie, bo o 7 00, a to dlatego, bo do pokoju wszedł Remek.
- Czego ty chcesz? - spytała zaspana.
- Moi rodzice zapisali cię do mojej szkoły...Będziesz co prawda w innej klasie, ale nie martw się...Oprowadzę cię! Michał i Dezy też tam chodzą. - powiedział rzucając w Sarę plecakiem Nike(lokowanie produktu XD).
- Co?! A książki? - spytała wstając z łóżka.
- Książki masz załatwione! Nauczyciele powiedzieli, że nie będziesz musiała pisać testów, które były i wszystkich lekcji. - powiedział z uśmiechem. Blondynka ziewnęła.
- Muszę iść? - spytała.
- Tag! - krzyknął wybiegając z jej pokoju.
- Idiota! - krzyknęła jeszcze i zaczęła się ubierać. Nie cieszyła się z tego, że idzie do szkoły...Wkrótce była już w drodze do niej z swoim bratem, potem przyłączyli się Michał, Dezy i Sophie...Sara patrzyła na swoje stopy myśląc o głupotach:
Szkoda, że Dezy jest z Sophie...
Czy ja jestem zazdrosna?
Muszę iść do psychologa!
- Sara co jest? - spytał Michał zostając trochę z tyłu, by iść równo z blondynkę.
- Nic. - odpowiedziała odrywając wzrok od ziemi równocześnie wkładając dłonie do kieszeni dresów.
- Powiedz. - nalegał, a dziewczyna się poddała...Mulciak był strasznie przekonujący...Nikt nie umiał odmówić temu gimbusowi...
- A więc zaczynam myśleć o głupich zupełnie bezsensownych rzeczach. Nie wiem co się ze mną dzieję...Ja chyba jestem chora. - powiedziała szczerze patrząc na Remika z Dezym i Sophie...
- Wiem na co chorujesz. - odparł śmiejąc się pod nosem. Ona walnęła go w ramię.
- Na co choruję i co w tym takiego śmiesznego? - spytała ze spokojem w oczach...Zaraz kiedy ona była w takich sytuacjach spokojna!?
- Śmieszne jest to, że jeszcze nie wiesz na co chorujesz. - powiedział ze śmiechem.
- Jesteś idiotą...Na co choruję? - powiedziała nie zwalniając kroku. Nagle się poślizgnęła na błocie i gdyby nie Multi byłaby cała brudna. Multi zaczął się śmiać.Kiedy się uspokoił raczył wreszcie odpowiedzieć jej na pytanie.
- Chorujesz na miłość. - odpowiedział szczerząc się.
- Chyba ci się coś w dupie poprzewracało!! - krzyknęła okłamując samą siebie.
- Mówię poważnie. - powiedział, a Sara się roześmiała...Michał mówił poważnie?!
- Ej no poważnie! - krzyknął udając focha.
- No dobra i tak cię nie słucham. Berek! - krzyknęła i popchnęła Michała tak mocno, że o upadł w błoto. Sara zaczęła uciekać wyprzedzając jej brata i parę.
- Uciekać !! Multi jest berkiem!! - krzyknęła i zaczęła się zabawa.
- A teraz same dziewczyny są berkami!! - zaproponował zdenerwowany Michał, ponieważ nadal był berkiem. Wszyscy się zgodzili. Sara dogoniła Dezego i popchnęła go. Tak zamiast dotknąć lekko ramienia i powiedzieć "berek" oni popychali się wywalając w błoto. Czułek złapał ją za dłoń, przez co ona upadła na niego. Patrzyła mu w oczy, a on jej...Coś się stało...Niewidzialna iskierka między nimi się pojawiła...Sara nie wiedziała co się z nią działo...Chciała się podnieść i bawić dalej, ale coś jej nie pozwalało. Po chwili poczuła piękny zapach perfum...Mogła by go wąchać codziennie.
- Możesz ze mnie zejść? - spytał nieco zawstydzony chłopak. Dopiero wtedy blondynka obudziła się z transu.
- Co? A tak! Już! - powiedziała i szybko z niego zeszła wywalając się jeszcze na błoto. Chłopak wstał i jej pomógł podając rękę. I znów zaczęli patrzyć sobie w oczy. Dziewczyna czuła, że jego wypalają jej dziurę w sercu...
- Hahaha!!! Chłopaki przegrali!! - krzyknęła Sophie podbiegając do nich tym samym wyrywając z gapienia się na siebie. Postanowili zrobić sobie wolne od szkoły, bo byli cali upaćkani w błocie. W drodze powrotnej Sara znów szła z tyłu. Co chwila spoglądał na nią Dezydery z tępym uśmiechem. Ona również ukradkiem spoglądała na niego nawet nie zauważając kiedy koło niej pojawił się Michał.
- A nie mówiłem! Zakochałaś się! - krzyknął głośno.
- Zamknij się!! - uciszyła go, ale i tak wszyscy usłyszeli i zaczęli obsypywać ją pytaniami z wyjątkiem Dezego...On szedł cicho słuchając rozmowy.
- Kim jest ten szczęściarz? - spytał Remik.
- W nikim się nie zakochałam jasne?! - krzyknęła i pobiegła przed siebie płacząc...Znów to samo!! Znów to głupie uczucie!!!! Znów te cholerne motylki w brzuchu!!! Znów ten ból!!!
Ja cię proszę nie w takim momencie -_- Czekam <3
OdpowiedzUsuńChmm... Taki ból, jakby ci ktoś żywcem serce z piersi wyrwał, porwał na kawałki przeżuł wypluł w błoto skleił taśmą klejącą i włożył z powrotem?
OdpowiedzUsuń