gh

sobota, 3 października 2015

Rozdział 10 Mówię ci zakochałaś się....

 Oczami Sary(tak jest mi pisać wygodniej)
Najpierw podeszła do mnie Sophie.
- Dobrze, że nic ci nie jest. - powiedziała z uśmiechem i mnie przytuliła, potem podszedł Mulciak i również mnie przytulił.
- Mówię ci....Zakochałaś się. - powiedział mi na ucha, a ja się zarumieniłam. Kątem oka spojrzałam na Dezego...Sophie siedziała obok niego, a raczej wtulona w niego...Ech...Czemu to jest tak skomplikowane?! Z zamyśleń wyrwał mnie Remek.
- Nawet nie tęskniłem. - powiedział i się zaśmiał, po chwili przytulił mnie unosząc do góry.
- Tak na prawdę bardzo tęskniłem. - powiedział szeptem, a ja  uśmiechnęłam się z satysfakcją..Miło jest wiedzieć, że ktoś się o ciebie martwi.
- Obejrzymy jakiś film? - spytał Czułek, a wszyscy przystali na tę propozycję.
- To może gra o tron? - spytał patrząc na wszystkich.
- Nie! - odpowiedzieli wszyscy chórem, oprócz mnie...Lubiłam ten film, a raczej serial.
- Czemu!? - spytał Dezy z miną smutnego szczeniaczka.
- No właśnie to jest fajne. - powiedziałam stając po jego stronie.
- Saro to jest jego ulubiony serial, każdy odcinek obejrzeliśmy już po tysiąc razy! - powiedział Remek i usiadł na kanapie. Wszyscy poszli w jego ślady, jednak nie wszyscy zmieścili się na kanapie. Ja, Remek i Dezy z Sophie na kolanach się zmieściliśmy, a Mulciak siedział przede mną na podłodze, opierając się o jak to się nazywa? Podstawę kanapy? Chyba może być...Tak więc Mulciak siedział na podłodze oparty o podstawę kanapy, przez co musiałam mieć nogi na meblu, bo kopałabym go. Remek włączył pilotem cda, oczywiście co wybrał? Horror...W sumie to spoko, lubię takie filmy. W połowie Sophie usnęła chyba była zmęczona, przez swoje krzyki i płacz...Na prawdę się bała. Blondyn odniósł dziewczynę do mojego pokoju i wrócił z powrotem, jednak jego miejsce było zajęte.
- Podsiadłem cie! - zaśmiał się Michał. Dezy wzruszył ramionami i położył się na naszych kolanach, równocześnie wszyscy go zrzuciliśmy.
- No dobra już, dobra. - powiedział z śmiechem broniąc się i usiadł przede mną, tak jak niedawno siedział Michał. Przez moje ciało przeszły dreszcze...Takie przyjemne...Patrzyłam na jego włosy, aż chciało by się je poczochrać.. O czym ty myślisz!!?? Krzyknęłam na siebie w myślach i próbowałam skupić się na filmie, jednak nie mogłam...Moje myśli mi nie pozwalały. Czemu on nie może obiecać, że będziemy przyjaciółmi już zawsze? Boi się, że złamie obietnicę czy co? Nagle Dezy wstał i "delikatnie" zwalił śpiącego Michała i Remka na ziemię. Sam rozwalił się na kanapie przewieszając nogi przez oparcie, a głowę kładąc tuż obok mnie, lecz chyba coś mu nie pasiło, bo się wiercił.
- Mogłabyś przysunąć się bliżej? - spytał. Przysunęłam się, a on położył swoją głowę na moich kolanach...
- Ładnie mnie tak wykorzystywać? - spytałam w żartach.
- Tak. Masz wygodne kolana. - odpowiedział z uśmiechem. Postanowiłam poruszyć mniej bezpieczny temat.
- Czemu nie możesz mi obiecać? - spytałam, a jego twarz zrobiła się poważna. Nie lubiłam tego, wtedy nie był sobą...
- Czego? - udaje, że nie wie...Widocznie chce ominąć ten temat! O nie!
- Czemu nie możesz mi obiecać, że już zawsze będziemy przyjaciółmi? - spytałam cierpliwie..Zaraz co?! Ja cierpliwa? Wyprowadzka tutaj rzeczywiście była dobrym pomysłem.
- Ponieważ życie lubi czasem coś namieszać, czy przekręcić. - odpowiedział, wcale nie wyjaśniając moich myśli.
- Ale co takiego może namieszać? - drążyłam temat...Musiałam wiedzieć! To jest moja wada...Ciekawość.
- Nie wiem. - odpowiedział. Ale on wiedział...On bardzo dobrze wiedział, tylko nie chciał powiedzieć...Dałam spokój kiedy chłopak zmienił temat i zaczęliśmy gadać o śmieszniejszych rzeczach...W końcu i on padł...Usnął na moich kolanach...Jak on mógł!!! I co teraz będę tak musiała siedzieć bez ruchu, by go nie obudzić!? Zapowiada się dłuuuga noc. Patrzyłam na niego, takiego spokojnego...Nagle przewrócił się na drugą stronę i przytulił do mnie...O boże!! Co ja mam zrobić?! Moje serce przyśpieszyło. Mój oddech był szybki. Popatrzyłam na niego jeszcze raz i mimowolnie się uśmiechnęłam...W końcu ja też usnęłam.
- Pobudka!!! - krzyknął ktoś. Otworzyłam oczy i spojrzałam na krzyczącą dziewczynę. To była Wiki. Popatrzyła na mnie i zaczęła się śmiać.
- Co? - spytałam zaspana.
- Ten to dopiero się do ciebie przylepił. - powiedziała tylko, a ja od razu przypomniałam sobie o zielonookim chłopaku, który ciągle był do mnie przytulony. Udałam, że jestem zdziwiona i szybko go zrzuciłam...Tak wiem to było chamskie, ale lepiej żeby wszyscy myśleli, że spaliśmy i nie wiedzieliśmy co robiliśmy...Tak wiem to zabrzmiało zboczenie...Trudno...
- Co się stało? - spytał zdziwiony zwracając się do mnie.
- Zrzuciłam cie, bo się we śnie do mnie przylepiłeś. - powiedziałam. On miał minę typu: Ale przecież ty o tym wiedziałaś...W końcu leżałem na twoich kolanach...Kiedy już miał coś powiedzieć, szybko puściłam mu porozumiewawczo oczko...
- Na prawdę? Sory. - powiedział udając zdziwienie... Uff...
- Dobra gołąbeczki czas obudzić resztę...Dezy idź obudź Sophie...Na serio nie wiem jak ty ją budzisz... - powiedziała dziewczyna.
- To proste...Masz jakieś wiadro? - spytał, a Wiki podała mu wiadro. Dezy znikł za drzwiami łazienki, a po chwili wyszedł.
- Sari sory, ale trochę zamoczę ci łóżko. - powiedział i zaczął pędzić na górę.
- AAAAAAAAAAA!!!! - usłyszeliśmy głos mojej przyjaciółki po chwili. Zobaczyłam jak Czułek zbiega po schodach. Nagle schował się za mną, łapiąc za ramiona i wyglądając co chwila, goniła go Soph cała mokra. Była wściekła. Popatrzyła na mnie, a raczej na osobę która była za mną i zaczęła iść w tą stronę.
- Nie zabijaj mnie. -  błagał Dezy.
- Kiedy indziej się zemszczę. - odpowiedziała z uśmiechem. Wzięła Czułka za kołnierz bluzki i przyciągnęła do siebie całując namiętnie. Czułek to odwzajemnił i złapał ją za biodra, ja z zaszklonymi oczami odwróciłam wzrok i kucnęłam, udając, że chcę po prostu obudzić Michała. Czemu to tak boli!?
- To obrzydliwe. - skomentowała Wiki, a oni oderwali się od siebie z rumieńcami.
- Dobra budźmy resztę. - powiedziała Soph.
- Mam pomysł! - powiedział Dezy i już miał iść do łazienki, ale moja przyjaciółka go zatrzymała.
- To, że ja ci wybaczyłam to nie znaczy, że oni też ci wybaczą...Jeśli obudzisz ich tak jak mnie to jesteś martwy. - ostrzegła ciemnooka, a Dezy przyznał jej rację. Miałam ochotę teraz się wydrzeć i na szczęście mogłam to zrobić. Powiedziałabym, że chciałam po prostu obudzić chłopaków i nikt nie skapnął by się, że tak na prawdę krzyczę po coś innego...Wstałam od Michała udając, że ziewam i dlatego mam zaszklone oczy.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!! - wydarłam się i wszyscy od razu wstali.
- Pali się!? - krzyknął wkurzony Remek, a ja się tylko zaśmiałam.
-------------------------------------------------
Pisałam ten rozdział 3 razy, bo mi się nie podobał, ale i tak wyszło gówno...No trudno...Pisać komy!

6 komentarzy:

  1. Jak dla mnie boski ;*
    Biedna Sara :((

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się podoba, jest supi ^^
    I nie wiem, dlaczego, ale miło było czytać początek, kiedy Remek powiedział, że tęsknił...

    OdpowiedzUsuń
  3. JA bym do Remka krzyknęła, że wyrzuciłam jego kompa przez okno, bo mnie Foxy z Fnaf 4 wystraszył XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne *.* Napisz kolejny rozdział jak najszybciej! Nie mogę się już doczekać :)

    OdpowiedzUsuń