gh

niedziela, 25 października 2015

Rozdział 11 Będę chora!!


Kiedy wszyscy już się obudzili zrobiliśmy sobie tosty, które znikły z prędkością światła. Dzisiaj sobota! Juhu! Nie trzeba iść do szkoły.
- Saro mogę cię na chwilę zabrać na spacer? - spytał. Zachowywał się dziwnie. Zgodziłam się czemu nie?
- Słuchaj... - zaczął kiedy byliśmy już z parę metrów od domu. Liście spadały, a wiatr delikatnie podnosił moje włosy. Czekałam zniecierpliwiona, aż Mulciak powie to co chce powiedzieć.
- Kiedy dzisiaj rano Czułek i Soph się pocałowali, to ja nie spałem i ty płakałaś...Czy chodzi o Czułka? Czy on jet tą osobą, w której... - zaczął, ale nie dałam mu skończyć.
- Zamknij się! - krzyknęłam, a z moich oczu poleciały łzy. Stanęłam w miejscu. Nie mogłam iść dalej.
- Przepraszam. - powiedział Michał. Przytuliłam go...Czemu to takie skomplikowane! Ohh! A wy mieliście tak? Mieliście tak, że kiedy ta osoba, która wdaje ci się tym jedynym, przechodzi obok, powie coś, lub przytuli to przechodzą przez was dreszcze, rumienicie się i czujecie coś co łamie wam serce, bo nie możecie z tą osobą być? Bo nie jest "my" tylko cały czas jest "ja". Chciałabym odciąć się od całego świata. Co ukrywać?! Zakochałam się! Dokładnie tak! Przyznaję, że się zakochałam! Kocham jego charakter, wygląd...Kocham wszystko w nim...Co poradzić?! Miłość jest ślepa! Jest tak ślepa, że...Nieważne każdy wie o co chodzi!
- Michał powiedz mi czemu miłość jest tak ślepa i łamie mi serce? - spytałam zdławionym głosem.
- Być może dlatego, bo wie, że jesteś silna i to wytrzymasz...I myślę, że to nie tylko ty się zakochałaś. - w tej chwili zaczęłam się bać. Czyżby Multi się zakochał?
- A kto jeszcze? - spytałam dla upewnienia się.
- Dezy. - odpowiedział bez zastanowienia. No tak przecież on kocha Sophie.
- No on się zakochał w Soph. - odpowiedziałam.
- Nie do końca. - powiedział tajemniczo wcale mi tego nie ułatwiając. Cały czas stałam przytulona do niebieskookiego.
- Jak to? - spytałam, jednak on nie odpowiedział. Postanowiłam dać sobie spokój.
- Możemy już wrócić? - poprosiłam. Chłopak się zgodził. Otworzyłam drzwi, a tam?! Wszyscy leżeli na podłodze. Mieli na rękach jakieś dziwne znaki.
- Remek obudź się! - krzyczałam szarpiąc go...To nie pomagało nie budził sie...Co jest do cholery!? Spojrzałam bezradnie na Michała, a przynajmniej chciałam na niego spojrzeć, jednak jego nie było. Co się dzieje!? Nagle jakiś facet z maską wylazł zza ściany. Ja na prawdę się bałam. Stałam jak sparaliżowana...Nie mogłam złapać tchu. Myśli płynęły tak szybko, że nie nadążałam. Co się dzieje!? Moja psychika nie wytrzymała. Nie byłam świadoma tego co robię. Nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie.
- Gdybyś zobaczyła swoją minę! - powiedział facet z maską....Zaraz!! Multi!!!!!??? Nagle wszyscy wstali z podłogi...To było wredne i chamskie, nawet dla mnie! Patrzyłam na wszystkich ze zdezorientowaniem. Ich to śmieszyło. Śmiali się ze mnie...
- Jak wy mogliście!? - krzyknęłam, a łzy poleciały mi z oczu.
- To tylko żart. - powiedział Remek z uśmiechem i chciał mnie przytulić, ale odepchnęłam go od siebie.
- Ty pedale! Idioto! Debilu! Szmato! Gównie jeden! Ciekawe co ty byś zrobił gdybym ja udawała, że nie żyje! - krzyknęłam ze łzami w oczach. On wzruszył ramionami..
- No tak jasne! Zapomniałam, nikt mnie nie chce! Nie potrzebuje! Jestem ciężarem dla was prawda!? Czemu wszyscy moi przyjaciele zawsze okazują się fałszywi! Musieliście mi to zrobić!? Nienawidzę was! - no dobra może trochę przesadziłam, ale byłam wtedy targana emocją gniewu. Odsunęłam Michała ręką żeby przejść. Nagle znów ktoś mi zagrodził drogę. Nie patrząc kto to z całej siły go odepchnęłam, jednak cała drżałam z emocji i nie miałam tyle siły. On złapał mnie za nadgarstki. Poczułam miły dreszcz. Spojrzałam na jego twarz. No tak to znów ten zielonooki pacan, bo kto by inny?! Próbowałam się wyrwać, ale ten nagle wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę drzwi wyjściowych.
- Puść mnie! Zostaw mnie! Debilu! - to były ciągle powtarzające się słowa z moich ust.  Nawet nie zauważyłam kiedy byliśmy w lesie. Wtedy mnie postawił.
- Co ty robisz!? - wydarłam się na niego.
- Ratuję cię przed smutkiem, płaczem i samotnością? - powiedział pytająco.
- A może mi to jest potrzebne!! - odpysknęłam ze złością. Nie chciałam mu pokazać, że przez jego oczy mu ulegam, że wtedy rozpuszczam się! CO?!
- A może potrzebny jest ktoś kto cię pocieszy? - odpowiedział...Może ma racje...Spojrzałam w jego oczy i znów się w nich rozpłynęłam...
- Chodź! - powiedział i zaczął biec w głąb lasu. Chwilke się zastanawiałam ale pobiegłam za nim... Nagle chłopak skręcił w lewo prosto w krzaki. Mam zrobić to samo? Przejść przez te rośliny. Zrobiłam to...Za ty gąszczem było jeziorko!! Ale było ukryte! Szukałam wzrokiem mojego przyjaciela, ale nigdzie go nie było. Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi...Dezy wziął mnie na ręce i kręcił się ze mną.
- Puść mnie! - krzyknęłam, jednak wcale tego nie chciałam. Zaczęłam się śmiać...Nie uwierzycie co ten debil zrobił!!?? Ten *****************! Potknął się i wpadliśmy do jeziora!!! On to zrobił specjalnie!!! Szybko wynurzyłam sie z wody zaczerpując powietrza. Czułek już wychodził na brzeg.
- Ty chciałeś mnie kurwa utopić!!!!!!???? - krzyknęłam kiedy wyszłam. Zimny wiatr sprawiał, że zaczęłam kichać...Nie!!! Będę chora!!
- Masz. - powiedział Dezy dając mi bluzę...A on jemu nie będzie zimno? A chuj mu w dupę! Sam to zrobił i naraził mnie na przeziębienie! Zabrałam, a wręcz wyrwałam mu szybko bluzę ze złością w oczach i szybko ją założyłam. Był zachód słońca. Liście i tak już kolorowe stały się jeszcze bardziej piękne niż wcześniej...To miejsce było piękne. Dezy widząc moje błyszczące oczy zaczął mówić.
- Znalazłem to miejsce z rok temu, nikt o nim nie wie oprócz mnie noi ciebie. - powiedział...Jak to?! Czemu pokazał to miejsce mi, a nie swojej dziewczynie?
- Czemu pokazałeś mi to miejsce? - spytałam niepewnie.
- Bo wiem, że tobie mogę ufać. - taka zwykła odpowiedź, a jak dużo wtedy dla mnie znaczyła....

3 komentarze:

  1. Ja płaczę... JA KURDE PŁACZĘ! To jest takie smutne, emocjonujące, a jednak wyje się niemożliwe, że aż ja płaczę! Niech mnie ktoś przytuli.....

    OdpowiedzUsuń
  2. To było takie... bardzo. No, tak.

    Nie umiem wyrazić zachwytu słowami :<

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku jak słodko. Obu muszą być razem. No musza!

    OdpowiedzUsuń